piątek, 8 lutego 2019

Pustynia Wadi Rum w Jordanii - kraina z Ziemi i Marsa.

"Nasza karawana poczuła się się nieswojo i umilkła,
 bojąc się i wstydząc zdemaskować swą małość w obliczu tych zdumiewających gór"
"Siedem filarów mądrości"
T.E. Lawrence

Dolina, góry, pustynia Wadi Rum (Czerwona Pustynia) w Jordanii jest urzekającym miejscem. Tutaj można przez chwilę doświadczyć bilokacji, jednoczesnego przebywania na planecie Ziemi i na czerwonej planecie, Marsie.
I jakby tego było mało, Wadi Rum nazywana jest także "Doliną Księżyca", chociaż Srebrny Glob daje biało-stalową poświatę to czasami potrafi zamienić się w Krwawy Księżyc, ale wtedy wchodzi do gry czarodziejska optyka.
Wadi Rum w Jordanii (planeta Ziemia).
Wadi Rum  na planecie Ziemia
Planeta Mars
... i to też Mars.
Bycie na dwóch planetach jednocześnie, to dopiero sztuka, która wystawia na próbę teorie fizyki. :))
Pustynia Wadi Rum należy do tzw. Złotego Trójkąta Turystyki w Jordanii, w którego skład należy także Petra i Aqaba.
Petra, która należy do Złotego Trójkąta Turystyki w Jordanii
Aqaba w Jordanii, widok od strony Zatoki Aqaba.miasto znajduje się 70 km na południe od Wadi Rum. 
Trudno jest się rozpisywać nad urokami i fantazją przyrody. Należałoby co chwilą dodawać wszelkie formy zachwytu od wow!, poprzez polskie ach!, och!, cudownie!, pięknie!, niesamowite!, nierzeczywiste!, bajkowe!, zachwycające! itd.
A przecież tak naprawdę, są to tylko (!) zwietrzałe skały z domieszką tlenku żelaza (podobny pył-regolit znajduje się na Marsie), który zabarwił dolinę na czerwono i pomarańczowo. Można by rzec, że jest to pordzewiały  piasek i  zżarte korozją skały. :)) Jak widać zabawa Natury w architekta przyrody ma coś z pogranicza nierealnej fantazji.
Słowo wadi oznacza  dolinę lub koryto rzeki wyżłobione przez wodę. Wadi Rum kiedyś było przepiękną ogromną oazą, z płynącymi rzekami, tutaj przebiegał szlak handlowy, tutaj zatrzymywały się karawany. Zaś słowo rum pochodzi z języka aramejskiego i oznacza "wysoki", "wyniesiony".
Teraz Wadi Rum zamieniło się w pustynny teren, gdzie tylko okresowo pada deszcz, a z szerokiej gamy flory pozostały nieliczne akacje, tamaryszki i figi.
Wzmianki o Wadi Rum można odnaleźć  w Starym Testamencie, tam występuje jako Aram, gdzie żył syn Noego - Iram i jego potomkowie. Iram jest także wspomniany w tekstach Koranu, a jego wypisane  imię można zobaczyć w świątyniach Rum.
W czasach panowania rzymskiego, grecki astronom Klaudiusz Ptolemeusz nazywał Księżycową Dolinę - Aramwą.
Pustynię -Wadi Rum, oficjalnie podlegała ochronie od 1997 roku zaś w 2011 teren ziemsko-marsjański został wpisany na listę UNESCO.
mapka Wadi Rum
W Wadi Rum możemy podziwiać 25 tyś. skalnych form-rzeźb, znajdują się tam 154 stanowiska archeologiczne, 20 tyś. skalnych inskrypcji, tutaj także od 12 tyś lat  nieprzerwanie mieszkają ludzie.
Teraz gdy Rum stała się Parkiem Narodowym ludzka działalność została ograniczona, ale dla wielu plemion Księżycowa Dolina nadal jest ich domem. Obecnie pustynię zamieszkują plemiona Bani Atiyyah i al-Huwaytat.
Już w IV w. p.n.e. tereny te zamieszkiwali Nabatejczycy, plemiona beduińskie (słowo beduin pochodzi z jęz. arabskiego i oznacza - "mieszkaniec pustyni") Ad, Thamud, Lihyan, Main, czyli dużo wcześniej niż w przepięknej Petrze.
Czerwoną Pustynię chcący i niechcący rozsławił Thomas Edward Lawrence. Chyba bardziej  Wadi Rum rozsławiła jego legenda. A była to wyjątkowa postać.
Nie będę szczegółowo opisywała czynów i wyczynów Walijczyka, który stał się Lawrencem z Arabii, bo  bym musiała chyba skończyć Studia Bliskowschodnie, tyle jest tam zawiłości, zagadek i tajemnic.
Thomas Edward Lawrence w wojskowym mundurze
Thomas Edward Lawrence w "wojskowym mundurze" Półwyspu Arabskiego.

Kim był Thomas Edward Lawrence?
Był nietuzinkową postacią, która może poszczycić się 60. biografiami sporządzonymi przez pisarzy i historyków ( o T.E. pisał nawet Robert Graves autor "Mitów Greckich , "Ja, Klaudiusz"), sześcioma sztukami teatralnymi, czterema filmami, koncertami muzycznymi ba!, nawet dwiema grami komputerowymi.
Ale chyba najbardziej rozsławił T.E. Lawrence film w reżyserii Davida Leana "Lawrence z Arabii", gdzie w T.E. wcielił się Peter O'Toole.
Film był nominowany do nagrody Oscara w 10 kategoriach, z czego zdobył aż 8 statuetek!
Film ten znalazł się na liście 100 najważniejszych arcydzieł filmowych ubiegłego stulecia. 

T.E. Lawrence był archeologiem, podróżnikiem, wojskowym, dyplomatą, pisarzem, rzecznikiem wolnościowych dążeń Arabów. . Brał udział w arabskim powstaniu (powstanie wybuchło 5.06.1916r.) skierowanemu przeciwko Państwu Osmańskiemu, jako doradca księcia Fajsala bin Husaina. Przyczynił się do powstania wolnego państwa  -Iraku i Transjordanii (późniejszej Jordanii). 
Poza tym Lawrence był nietuzinkową postacią. Zacytuję fragment z przewodnika wydawnictwa Berlitz "Jordania".
"Sprawnie strzelał obu rękami, równie celnie z pistoletu, jak i karabinu maszynowego, który woził w koszu na grzbiecie swojego wielbłąda, potrofił dosiąść "konia pustyni" w biegu. Już jako nastolatek hartował swój umysł i ciało, przeczuwając chyba swoje przyszłe losy. spał na gołych deskach, jeżdził do upadłego na rowerze, całymi dniami obywał się bez posiłków, studiował przebieg wielkich bitew, przebrnął przez 25 tomów opisów kampanii Napoleona, przeczytał wszystkie podręczniki strategii od Rzymianina Prokopiusza po Clausewitza i Focha. Biegle władał językiem arabskim".
Lawrence miał wypadek motocyklowy 13 maja w 1935 roku m próbował ominąć dzieci na drodze, doznał urazu czaszki i po sześciu dniach zmarł. I tutaj także doszła barwna legenda opowiadająca, że Lawrence nie zginął, ale pozostał brytyjskim tajnym agentem i działał jako "samotny wilk" w międzynarodowej strefie w Tangerze.
T.E.Lawrence  wspomnienia z Powstania Arabskiego zawarł w książce "Siedem filarów mądrości".
Udało mi się przebrnąć przez ponad tysiąc stron  opowieści o działaniach na Półwyspie Arabskim, w tym także na Wadi Rum.
O Powstaniu Arabskim " tak pisał Lawrence - " Jeżeli chrześcijanie walczą z chrześcijanami, to dlaczego muzułmanie nie mieliby się bić z muzułmanami? Naszym jedynym celem jest ustanowienie rządu, który mówiłby do nas w naszym ojczystym arabskim języku i pozwolił nam żyć w spokoju".
Wracam jednak do Wadi Rum, gdzie mieściła się m.in. baza arabskiego buntu i gdzie znajduje się słynna formacja skalna, która nazwą nawiązuje do książki T.E. Lawrence. Skałę nazwano "Siedem filarów mądrości".
"Siedem filarów mądrości"
"Siedem filarów Mądrości"
Skała "Siedem Filarów Mądrości" znajduje się tuż za centrum informacyjnym i wejściem na teren Parku Narodowego Wadi Rum
Wzmianka o "Siedmiu filarach mądrości" znajduje się w Biblii, w księdze Przypowieści (IX, 1):
"Mądrość zbudowała sobie dom, wyciosała siedem filarów".
Intencją Lawrence było nawiązanie m.in do siedmiu miast Bliskiego Wschodu, które tworzą filary mądrości - są to Kair, Smyrna, Konstantynopol, Bejrut, Aleppo, Damaszek i Medyna.
W Wadi Rum  kręcono sceny do filmu "Lawrence z Arabii", które stanowią 20% filmu. Zdjęcia rozpoczęto 15 maja 1961 roku, zakończono 21 września 1962, właśnie w pobliżu "biblijnej" skały.
Na potrzeby filmu król Jordanii Huussein oddał we władanie filmowców wojsko.

Wadi Rum była także naturalną scenografią w takich filmach jak "Czerwona Planeta", "Powiew Pustyni", "The Face", "Transformers: Zemsta upadłych", "Prometeusz", "Krish 3", "May in the Summer", "Ostatnie dni na Marsie", "Marsjanin", Theeb", ""Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie".

Film "Theeb" został w całości nakręcony na Wadi Rum
Nie dziwię się, że sceny kręcono w Wadi Rum, bo to miejsce zachwyca i urzeka swym pięknem i pobudza wyobraźnię.
A tak opisywał Wadi Rum Lawrence:
"Kamienne ściany nie były jednolite, lecz składały się bloków, które tworzyły ciągi gigantycznych gmachów. Ich wygładzone przez erozję fasady, pełne olbrzymich wnęk i wykuszów, pokrywał bogaty ornament żłobków i rys. Zaokrąglone pieczary w górnych kondygnacjach urwiska przypominały okienka mansardowe, zaś groty wyglądały jak otwarte na oścież bramy. Ciemne, długie smugi, biegnące pionowo po tonącej w cieniu elewacji, nadawały skałom piętno starości.
Urwiska o ziarnistym licu, pokrytym pionowymi prążkami , stanowiły główny akcent tego naturalnego dzieła architektury, spoczywającego na sześćdziesięciu metrowym piedestale z popękanej skały o ciemniejszym odcieniu i grubszej teksturze.
Bloki skalne zwieńczone były kopułami o czerwieni szarej i wyblakłej. Stanowiły one akcent, który nadawał temu urzekającymi kompleksowi charakter architektury bizantyńskiej, stwarzając wrażenie, ze znajdujemy się w niewyobrażalnie wspaniałej alei świątyń.
Aleja ta była tak ogromna, że zmieściłaby się w niej cała armia rabska, a między jej ścianami eskadra samolotów mogła przelecieć w regularnym szyku.
Nasza karawana poczuła się nieswojo i umilkła, bojąc się i wstydząc zdemaskować swą małość w obliczu tych zdumiewających gór.
Tylko w snach dziecinnych krajobrazy bywają tak rozległe i ciche.
Słońce skryło się za ścianą, powlekając amfiteatr cieniem, ale gasnące promienie oblały ognistą czerwienią skały tworząc nierealny obraz".

A czerwony piasek na Wadi Rum jest niebywały, domieszka tlenku żelaza sprawia, że jego ciężar właściwy jest wyższy od "zwykłego" piasku i gdy go przesypuje się przez palce doświadcza się metafizyki, bo ziarenka dość szybko uciekają z dłoni, nie przyklejają się i ma się wrażenie że się ogląda film na przyspieszonych obrotach.
Zaś wchodzenie na wydmy i z nich schodzenie to dopiero frajda. Kto tego doświadczył to wie o co chodzi, a kto nie miał takiej przyjemności, to życzę mu z całego serca  przeniesienia się do krainy baśni i stąpania po czymś nierealnym. Czas wchodzenia i schodzenia oscyluje w proporcjach - 5 minut wchodzenia, 5 sekund schodzenia, ale te 5 sekund głęboko zapada w pamięci, bo jest to niezwykle miłe uczucie,  powrót choć na chwilę, do dziecięcej beztroski.



...trochę żal było opuszczać czerwoną marsjańską wydmę.
Oprócz T.E. Lawrenca Czerwoną Pustynię rozsławił także podróżnik, alpinista Tony Howard, który opracował trasy wspinaczkowe po skałach Wadi Rum. To on jako pierwszy, metodą prób i błędów, zaprojektował autorską uprząż do wspinaczek wysokogórskich. Założył także firmę Troll Climbing Equip zajmującą się projektowaniem odzieży i sprzętu na potrzeby lubiących wspinaczkę po górach.
Napisał także przewodniki po Wadi Rum i 650. kilometrową trasę wzdłuż Jordanu.

Logo firmy założonej przez Tony Howarda
Na Wadi Rum, blisko granicy z Arabią Saudyjską znajduje się najwyższy szczyt Jordanii - Jabel um Adda,, którego wysokość wynosi 1840 metrów.
Na pustyni można podziwiać mnogość form skalnych, kanionów, dolin, świątyń czy też inskrypcji skalnych pozostawione na czerwonych skałach 350 lat p.n.e.
Swego czasu było głośno o polskim dziennikarzu Radosławie Poszwińskim, który wydrapał na skale napis i pochwalił się nim w internecie. Co ciekawe ta informacja nadal widnieje na arabskich portalach.
No cóż, potrzeba wyrzucenia z siebie nadmiaru artyzmu ma ciekawe ujścia.
Na skałach w Wadi Rum widziałam wiele śladów działalności artystycznej domorosłych rzeźbiarzy.
Napisy naskalny współczesnych "artystów".
Zostawiam w spokoju idiotyzm ludzi, może niewywoływany do tablicy nie narobi szkód i powrócę do piękna Wadi Rum. A jest się czym zachwycać.

Zrobił na mnie wrażenie Wąwóz Dżabal Chazali z niezwykła skalną szczeliną, która skojarzyła mi się ze skarbcem Ali Baby, szkoda, że nie znałam zaklęcia...

Biała dzika figa przed wejściem do skalnej szczeliny.
A tak prezentują się skalni strażnicy. Natura jest niesamowita, ze bez dłuta potrafi rzeźbić ludzkie twarze.

Misterne koronki pokrywające skały to prawdziwe dzieło sztuki.
I jeszcze kilka innych ujęć z Wadi Rum.
Przestrzeń pustyni i majestat skał...

Wadi Rum można zwiedzać pieszo, jeepami, konno, na wielbłądach - jak komu wygodniej i ile czasu możemy przeznaczyć na przebywanie na pustyni. Ja spędziłam tam tylko dzień, na pewno za mało by w pełni delektować się pięknem skał w promieniach słońca o różnych porach dnia, czy też ciszą nocy.
Spotkanie na pustyni.
W oczekiwaniu na turystów.
Zderzenie piękna przyrody i architektury ludzkich rąk w Wadi Rum jest na przeciwległych biegunach.
Mali mieszkańcy Wadi Rum.
I tak na pożegnanie kadr z marsjańsko-ziemskiej krainy.
... gdzieś ja  na oceanie czerwonego piasku.
Wadi Rum to przedsmak tego czego można doświadczyć w jordańskiej Petrze. Tam połączenie fantazji ludzkiego geniuszu i natury ukazuje niepowtarzalne dzieło sztuki.
Petra w Jordanii.








6 komentarzy:

  1. Ten pustynny krajobraz mnie trochę przeraża, ale być może dlatego, że wychowałam się i mieszkam na zielonym Podlasiu. To trochę nie moja bajka, aczkolwiek miejsca bardzo ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą moją pustynią z prawdziwego zdarzenia była Sahara... i o dziwo ogrom piasku mnie zafascynował, mimo że doświadczyłam tam piaskowej burzy. Także i ja jestem rodowitą Podlasianką i nadal mieszkam na Podlasiu, ale czasami lubię zmienić krajobraz zieloności na coś zupełnie odmiennego. Na pustyni nie mogłabym mieszkać, ale pozachwycać fantazją natury mogę jak najbardziej.
      Serdecznie pozdrawiam z północy Podlasia, z Suwalszczyzny, która o tej porze roku jest jakaś taka szara i bura mimo obfitych opadów śniegu. Zimy nie cierpię (mogę ją z lubością oglądać tylko na zdjęciach i organoleptycznie podziwiać tylko przez parę minut) i jakoś tak chciałam rozgrzać i dogrzać moje przebywanie na biegunie zimna wspomnieniami z wypadu na Czerwoną Pustynię. :)

      Usuń
  2. Byłam tam kilka lat temu. Największe wrażenie zrobiły na mnie drzewa, ktore świeciły jak napromieniowane. I oczywiście Petra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba podczas mojego pobytu w Wadi Rum drzewa przestały promieniować, bo nie zauważyłam by świeciły. :))
      Może świecące drzewa to pozostałość po imprezie, którą król Jordanii wydał na część żony, wtedy jedna z dolin była rozświetlona lampionami. A Petra rzeczywiście jest wyjątkowa.

      Usuń
  3. Miejsce niezwykle urzekające. Petra skrada się coraz to wyżej na mojej liście podróżniczych marzeń : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze tam nie byłam, ale czuje podskórnie, ze pustynia może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń