czwartek, 7 listopada 2019

Meryemana w Turcji - tam gdzie spędziła jesień życia Matka Boża.

"Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy"
Jan Lechoń

Turcja jest prawdziwym Sezamem skarbów historii i ma takie miejsca na swej mapie, gdzie dzieje świata przeplatają się z religią, legendami i zachwytem historyków, biblistów, archeologów i turystów.
Takim miejscem są okolice miasta Selçuk, gdzie znajduje się miejsce pochówku św. Jana Ewangelisty, słynny Efez, grota Siedmiu Braci Śpiących i Dom Maryi Dziewicy w Meryemana (tur. Maria Dziewica). Wszystkie te miejsca są oddalone od siebie kilka kilometrów.
Efez nieopodal
Selçuk
Grota Siedmiu Braci Śpiących.

Pomnik Matki Bożej nieopodal Meryemana.
Selçuk, ruiny świątyni Artemidy i bizantyńska twierdza na wzgórzu Ayasuluk.
Trudno jest opisać  wszystkie te miejsca jednocześnie ponieważ jest tu tyle ciekawostek, dat, historii, zabytków, że powstałaby z tego wielka księga a nie post na potrzeby mojego bloga.
Pominę w tej opowieści wizytę w Efezie i Grocie Siedmiu Braci Śpiących, zostawiam ją na inny raz.

Miejscami z którymi kojarzy się Matka Boża - Maryja jest przede wszystkim Galilea, Jerozolima, Nazaret, Egipt i Kair, a Meryemana w Turcji  jakoś tak umyka, chyba tylko ze względu na aurę spokoju tego miejsca.
A Mryemana  jest  wyjątkowa, bo tutaj mieszkała w jesieni życia Maryja, którą opiekował się najbardziej umiłowany przez Chrystusa apostoł - Jan Ewangelista.
Nie jestem biblistką i nie chcąc popełnić rażących błędów co do życiorysu Maryi, wobec tego nie będę odnosiła się precyzyjnie do Biblii i ... Koranu. Tak, tak Maryja nie tylko w chrześcijaństwie zajmuje wyjątkowe miejsce, ale także i w islamie, bahaizmie, kaodaizmie.
W islamie uważana jest za Najczystszą Kobietę i jest jako jedyna kobieta wymieniona w Koranie z imienia. Maryi poświęcona jest cała sura/rozdział w Koranie - sura Maryam.
Sura Maryam - Koran z IX wieku, muzeum w Konyi, Turcja.
Niezbyt wiele jest dokumentów historycznych dotyczących życia Maryi. Dlatego też trudno jest odtworzyć życiorys Matki Bożej, a kalendarium biografii ma odchylania wahadła czasu nawet kilku lat.
Co wiadomo na pewno?
Maryja jest jedyną córką Anny - pochodzącej z rodu Dawidowego (ur. ok.70 r. p.n.e.) i Joachima - Galilejczyka, pasterza. Rodzice Maryi mimo dwudziestoletniego stażu małżeńskiego nie mieli potomstwa. Gorliwa modlitwa Anny, 40. dniowy post na pustyni Joachima oraz potwierdzenie dobrej nowiny przez archanioła Gabriela, sprawiło, że Anna, w wieku 44 lat została  (8 września 19 roku p.n.e.) matką.
Anna, Joachim i Maria.
Dom rodzinny Maryi prawdopodobnie znajdował się w miejscu obecnego kościoła św. Anny w Jerozolimie.
Kościół św. Anny w Jerozolimie
Matka z córką - św. Anna i Maria, Kościół św. Anny, Jerozolima
Przyszła Matka Chrystusa spędziła tylko 3 lata dzieciństwa w domowych pieleszach. Jako trzylatka została oddana pod opiekę kapłanów do Świątyni Jerozolimskiej. W ówczesnych czasach było to wyróżnienie dla dziecka i rodziny. Trudno mi jednak wyobrazić, że takie poświęcenie nie wywołało łez u Anny i Marii. Przecież malutka Maria nie znalazła się w Świątyni by tam się bawić; wraz z sześcioma  dziewczynkami wybranymi przez kapłanów tkała przybytek Świętego Miejsca. Marii przypadło wplatanie złotej i purpurowej nici w tkaninę.
Według legendy to ta właśnie zasłona rozdarła się podczas śmierci Jezusa na Krzyżu.
"Święta Anna uczy Marię czytania" Bartolomeo Murillo, Muzeum Prado, Madryt, Hiszpania.
"Maryja oddana do Świątyni Jerozolimskiej" Denys Calvaert, XVI w., Narodowa Galeria Sztuki w Bolonii, Włochy.
„Zrobisz też zasłonę z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu i ze skręconego bisioru; zrobisz ją z wyhaftowanymi na niej artystycznie cherubami i zawiesisz ją na czterech słupach z drzewa akacjowego pokrytych złotem, ze złotymi hakami stojących na czterech srebrnych podstawach. Zasłonę zawiesisz na hakach i wniesiesz za zasłonę Skrzynię Świadectwa...”
Maria przez 9 lat pełniła posługi w Świątyni i jako dwunastolatka wróciła do domu rodzinnego, ponieważ weszła w wiek dojrzewania, takie panienki nie mogły już przebywać w murach Świętego Miejsca.
Maria zdecydowała, że pragnie żyć w czystości i nie poślubi żadnego mężczyzny. Jak wiemy stało się inaczej. Archanioł Gabriel zwiastował Maryi, że to ona będzie matką Zbawiciela. Tak też się stało. Maria miała wówczas ok. 14 - 19 lat. Taka jest rozbieżność wieku Maryi kiedy to została Matką Jezusa.
Bardziej prawdopodobny jest wiek czternastu lat, bo gdy zsumuje się 3 lata dzieciństwa u Anny, 9 lat w Świątyni, opór Marii przed powrotem do rodzinnego  domu i chęć pozostania pod opieką kapłanów,  Zwiastowanie, skomplikowane i nietypowe narzeczeństwo z Józefem to trudno jest precyzyjnie określić  ile lat miała wówczas Maria. Tak samo chyba niemożliwym jest określenie daty śmierci Marii - czy to było w Meryemana, czy też w Jerozolimie. Prawie całe kalendarium z życia Maryi ma określenie "około".
Mężem-opiekunem przyszłej Matki Boga został Józef, który wówczas był już wdowcem i ojcem czwórki dorosłych dzieci. Z pewnością była to trudna decyzja dla dorosłego mężczyzny, który miał pojąć za żonę brzemienną kobietę. Inne źródła podają, że Józef był jednak młodym mężczyzną, tutaj także jest rozbieżność co do wieku.
Niewiele jest informacji na temat macierzyństwa Maryi, jaką była matką, jakim dzieckiem był mały Jezus a jakim jako nastolatek, z jakimi codziennymi problemami borykała się Maria?
Przejmującą i tragiczną chwilą dla każdej matki jest śmierć własnego dziecka. Dlatego też śmierć na Krzyżu Chrystusa jest tak bardzo wymowna, jest krzykiem i okropnym bólem matki.
W chwili śmierci Chrystus powierzył Maryję opiece Janowi Ewangeliście, który wówczas miał ok. 19 lat - "Niewiasto, oto syn twój", "Oto matka twoja" i uczeń wziął Ją do siebie. (Jezusowy testament z Krzyża).
"Ukrzyżowanie Chrystusa"  (Jan Ewangelista i Maria) dyptyk, 1460 rok Rogier van der Weydena, Muzeum of Art Philadelphia.
W chwili śmierci Jezusa Maria miała ok. 48 lat ( 14 lat + okres ciąży+ 33 lat życia Jezusa). Apostoł Jan trwał u boku Marii do ostatnich Jej dni. Po śmierci Chrystusa, na pewno Matka Boża przebywała przez klika lat w Jerozolimie.
Tragiczne losy apostołów Jezusa zmusiły także i Jana Ewangelistę do opuszczenia Świętego Miasta.  Św. Jakuba apostoła ścięto, św. Andrzej zginął na krzyżu w kształcie X, św. Filip został powieszony na słupie w → Hierapolis, św. Bartłomiej obdarty ze skóry, powieszony, ukrzyżowany i ścięty, św. Tomasz zabity mieczem w Indiach, św. Mateusz ścięty mieczem, św. Szymon ukrzyżowany, św. Jakub Mniejszy ukamienowany, św. Juda Tadeusz zabity kijami, Judasz popełnił samobójstwo... . Tylko Jan Ewangelista jako jedyny z uczniów Jezusa umarł śmiercią naturalną jako sędziwy człowiek. Prawdopodobnie dożył ok. 100 lat. Większość swojego życia spędził w  Selçuk  i tam właśnie znajduje się grób Jana Ewangelisty, tam właśnie napisał Ewangelie i listy.
Grób/konfesja św. Jana Ewangelisty, Bazylika św. Jana w Selçuk, Turcja
Ok. 191 roku biskup Efezu potwierdza istnienie grobu Jana Ewangelisty, papież Celestyn I podczas Soboru Efeskiego w 431 roku uznaje relikwie św. Jana, zaś św. Grzegorz zTours w 594 roku wspomina o cudach przy grobie św. Jana. 
Z Selçuk  do Meryemana jest ok. 8 km, to tam, ostanie ziemskie lata spędziła Matka Boża.
Krajobraz tego miejsca zmienił się przez 2000 lat. To miejsce za czasów Maryi znajdowało się nad brzegiem Morza Egejskiego, teraz toń morska znajduje się w odległości ok. 7 km ponieważ przepływająca rzeka Kayster obfitowała w nośny rzeczny muł, który całkowicie zamknął połączenie wzgórza Ayasuluk z morzem. Z tego też powodu życie gospodarcze i kulturowe przeniosło się 2 km bliżej morza, gdzie Grecy założyli późniejszy Efez wraz z portem. Niestety i to miejsce  w VI -VI wieku zostało odcięte od morza. Muł rzeczny przesunął dojście do morza o ponad 3 km, Efez zaczął podupadać i życie ponownie wróciło do Selçuk.

Selçuk, Turcja
W dolinie Pionu za czasów Maryi znajdowało się Morze Egejskie, Taki widok miała Matka Boża z okna swego domu. Turcja
Współczesny Selçuk jest niewielkim miastem, ale za to z wielką historią. Jednym z najważniejszych zabytków jest Bazylika św. Jana. Obecnie są to raczej ruiny niż okazały budynek, ponieważ trzęsienia ziemi dokonały dzieła zniszczenia. Bazyliki powstała w VI wieku za czasów panowania Justyniana I Wielkiego ( o cesarzu i jego żonie pisałam →  tutaj)  na miejscu małego kościółka postawionego na grobie św. Jana Ewangelisty. Była to potężna świątynia której rozmiary wynosiły 110 m na 30 m. Dla przypomnienia największa katedra gotycka na świecie, która znajduje się w Sewilli ma długość 116 m. Jakby tego było mało, przed Bazyliką św. Jana znajdowało się atrium (otwarty dziedziniec), otoczone z trzech stron podwójną kolumnadą.. Sklepienie składało się z czterech kopuł zawieszonych  na głównej osi świątyni i dwóch bocznych. Podłogę nawy głównej pokrywały marmurowe płyty i mozaiki, którymi także ozdobione były wnętrza kopuł i ścian.
W czasach Turków seldżuckich, w 1304 roku świątynia została zamieniona na meczet.

Wejście do Bazyliki św. Jana Ewangelisty w
Selçuk, Turcja.

Za Bazyliką św. Jana na szczycie wzgórza Ayasuluk góruje twierdza zbudowana także z inicjatywy Justyniana Wielkiego i służyła ludności jako schronienie na wypadek najazdów Arabów. Na przełomie XIX i XX wieku na terytorium twierdzy nadal mieszkali ludzie, ale prace archeologów na tym terenie zmusiły mieszkańców do opuszczenia cytadeli.  Obecnie teren twierdzy jest ogrodzony i nie jest udostępniony turystom.
Bizantyńska twierdza zbudowana w VI w za czasów Konstantyna Wielkiego.
Selçuk, Turcja

Na zachód od Bazyliki św. Jana znajduje się  meczet Isa Beya. Świątynię w 1375 roku ufundował wnuk emira Aydina. Meczet jako pierwszy w Turcji posiadał dziedziniec.

U stóp wzgórza Ayasuluk znajdują się także ruiny dawnej świątyni Artemidy.
Świątynia Artemidy w Selçuk, Turcja
Prawdopodobnie codziennie z Selçuk Jan Ewangelista wyruszał do domku, w którym mieszkała Matka Boża. W czasach Maryi to miejsce nie miało nazwy, po prostu był to dom na uboczu Selçuk i Efezu. Historia tego miejsca jest dosyć zaskakująca. W 1891 roku niemiecka zakonnica Anne Katharine Emmerich w czasie widzenia opisała dokładnie dom Najświętszej Marii Panny, choć nigdy nie odwiedziła tego miejsca.
"Anne Katharine Emmerich" - zakonnica, mistyczka, wizjonerka, obraz  Gabriel von Max 1885 r. Nowa Pinakoteka Monachium.
W 1881roku Meryemana po raz pierwszy odwiedził francuski ksiądz Julien Gouyet a w 1891 roku dwie ekspedycje naukowe odkryły fundamenty domu, palenisko i dwie izby mieszkalne. W 1898 roku miejsce zostało zadaszone a w 1951 roku zrekonstruowane. Ekspertyzy naukowców potwierdziły, że fundamenty  domu pochodzą z I i IV wieku.
Kościół katolicki tak do końca nie uznał autentyczności Domu Matki Bożej, jednak w 1951 roku papież Pius XII określił Dom Maryi jako Święte Miejsce, a Jan XXIII to potwierdził. Meryemana, bo tak oficjalnie zaczęto nazywać to miejsce,  26 lipca1967 roku odwiedził Paweł VI, 30 listopada 1979 roku Jan Paweł II a 29 listopada 2006 roku Benedykt XVI.
Dom Matki Bożej w Meryemana, Turcja.
Wnętrze Domu Matki Bożej.
Zagłębienie w ziemi, to pozostałość po cysternie na wodę.
Tablice w wielu językach informujące o historii Meryemana.
Trzy źródełka wody o cudownych właściwościach. Meryemana.
U podnóża Domu Maryi na ścianie znajdują się nietypowe prośby i modlitwy skierowane do Matki Bożej. Na chusteczkach, karteczkach wierni zapisują prośby i podziękowania. Jak widać tych próśb jest ogromna ilość...
I ja przypięłam moją prośbę do Matki Bożej...
Główne uroczystości religijne odbywają się w Meryemana 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Olbrzymia Figura Matki Bożej ustawiona między Meryemana i Selcuk, Turcja
Tak na marginesie... niezwykle oburza mnie niewiarygodnie ohydny stosunek niektórych osób do Matki Bożej, który to obraża  wyznawców dwóch wielkich monoteistycznych religii - chrześcijaństwa i islamu. Jak można profanować modlitwy, wyśmiewać się z wiary w Matkę Boga, jak można bezcześcić to co od 2000 lat jest świętością dla milionów ludzi? Jak można w imię wymyślonego postępu przez domorosłych filozofów niszczyć w ordynarny sposób wiarę w Boga, niezależnie od religii i sposobu przedstawienia Jego wizerunku? Kim jesteście ludzie, którzy to robicie? Gdzie podziały się lata cywilizacji, nauki, szacunku, filozofii, etyki? Chcecie przyjąć "filozofię" Pol Pota, przywódcy Czerwonych Khmerów w Kambodży, Hodży w Albanii, komunistów spod czerwonej gwiazdy, Niemców np.w Kraju Warty (Wielkopolska i część woj. łódzkiego) którzy to z determinacją i na siłę niszczyli religię i wszelkie jej atrybuty, znaki i symbole. To w Wielkopolsce Niemcy w czasie II wojny światowej przerobili 60 ton szat liturgicznych na papier toaletowy, zniszczyli prawie wszystkie kapliczki, wymordowali księży... Chcecie wojujący ateiści powrotu wojny z religią i niszczenia jej wyznawców? Tak jesteście postępowi? W tej pseudo nowoczesności zatraciliście szacunek do człowieka i jego wolności do wyznawania religii.
Jak można profanować  wizerunek Matki Bożej, parodiować, doklejać szemraną ideologię LGBT ++? Czy wiara w Matkę Bożą wyrządziła komuś krzywdę, czy Matka Boska ciska gromami, ogniem, zabija? Chyba obawiają się Jej tylko ci którym uwiera wolność duchowa człowieka.
Opatrzyłam mój post  fragmentem wiersza Jana Lechonia o Matce Boskiej Częstochowskiej - że nawet wierzy w Nią ten co w nic nie wierzy. Co ciekawe Lechoń był gejem i jak to się ma do  ideologii ludzi, którzy identyfikują się z 52. (!) płciami, ich marszy"tolerancji" gdzie wyśmiewają się z wiary w Matkę Bożą?  Czy wy w coś wierzycie?
Takimi "światłymi i postępowymi" ktoś kieruje, bo takich idiotyzmów głupi nie jest w stanie sam wymyślić.
Na przykład taka instrukcja Katarzyny II jak zniszczyć Polaków i Polskę.
"(...)należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu.

Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność. Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces".
Jakże to nadal aktualne!
Sorry, ale dopadła mnie tak jakoś ta refleksja...
I w tym miejscu przypomniał mi się tekst piosenki "Raz po raz" autorstwa Bogdana Olewicza, którą wykonuje zespół Perfekt:
" Może ja jadłem inny chleb
Może księgi czytywałem nie te
Patrzę w ekran i wciąż pytam się
Czy świat na głowie
To jedyny nasz wkład"
No cóż, chyba rzeczywiście jadłam inny chleb i czytałam inne książki niż obecni "postępowi"ludzie, którzy walczą w ordynarny sposób z religią.
Przecież nikt nikomu nie zabrania nie wierzyć w Boga, Matkę Bożą, można nie wierzyć nawet w nic, ale pozwólcie bojówkarze i profanatorzy np. chrześcijanom kultywować wiarę, nawet jeśli wydaje się wam ona śmieszna, mało postępowa.
Nie chciałam tak smutno zakończyć mojej opowieści o Meryemana, gdzie spędziła jesień życia Matka Boża, do tego miejsca przecież pielgrzymują wyznawcy chrześcijaństwa i islamu.
Mam nadzieję, że Matka Boża otoczy opieką nawet tych "co w nic nie wierzą",  tych co Jej ufają i szukają u Niej pomocy, kierują do Niej modlitwy i podziękowania.








20 komentarzy:

  1. Witaj:)
    Muszę przyznać, że zaintrygowała mnie Twoja historia Marii /szczególnie jej dzieciństwa i wczesnej młodości - tym bardziej, że Biblia w ogóle nie wspomina nic na ten temat???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblia szczątkowo odnosi się do życia Marii. Dużo więcej wiadomości o matce Jezusa zawiera Koran niż np. Nowy Testament. Informacje o losach Matki Bożej pochodzą z różnych źródeł. Najwięcej uwagi poświęca się Zwiastowaniu i śmierci Marii a zwłaszcza czy została wzięta do Nieba tylko Jej dusza czy też i jej ciało, kiedy to nastąpiło i w jakich okolicznościach. Ten temat pominęłam bo chcę o tym napisać oddzielny post.
      Jak widać czasy w których żyła Matka Boża były niezwykle ciekawe w szerokim znaczeniu tego słowa.

      Usuń
  2. Postać Marii (a właściwie Miriam) była bardzo ważna, tego nie kwestionuję. Cud niepokalanego poczęcia dla mnie osobiście jest niepodważalny, a mówię tak przez wiarę. Nurtuje mnie jednak, dlaczego po dziś dzień mówi się o niej jako o dziewicy, skoro po urodzeniu Jezusa już nią nie była. Podobnie kwestia wniebowstąpienia, o której Biblia nie mówi ani słowa. Ale to zostawmy na spekulacje teologom.

    Jakoś inaczej jawi mi się ta historia. Czy w Biblii nie jest czasem napisane, że Józef poślubił Marię, a potem się dowiedział, że ona jest w ciąży? Aż tak źle pamiętam? O_O Taki drobny szczegół przykuł moją uwagę.
    Niemniej poczciwa kobiecina, choć Biblia tak mało o niej mówi, a tak wielki kult wokół niej wyrósł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, chyba nigdy nie odważyłabym się powiedzieć sardonicznie o Matce Bożej - poczciwa kobiecina. Chyba rzeczywiście "czytałam inne księgi".
      Jak wspomniałam w poście, niewiele jest informacji o życiu Matki Bożej, większość z nich zawarta jest w apokryfach, które nie mogą być porównywane z Biblią. Gro informacji pochodzi z protoewangelii Jakuba, gdzie zawarte są opisy narodzin, młodości i zwiastowania Matki Bożej.
      Co do ślubu Marii i Józefa to jest w tym trochę zawiłości. Według prawa żydowskiego zaręczony w ówczesnych czasach oznaczały już trwały związek."Nie bój się ożenić z Marią swoją narzeczoną, bo zaszła w ciążę za sprawą Ducha Świętego. I urodzi Syna, a ty musisz mu nadać imię Jezus, bo on wybawi swój lud od grzechów". Mateusz 1;20, 21
      Po zaręczynach z Józefem Maria przeprowadziła się na 3 miesiące do św. Elżbiety. W tym czasie Józef rozważał decyzję o rozwodzie z Marią, bo narzeczeństwo wymagało rozwodu. Przestraszony Józef, że poniesie konsekwencje baraku opieki nad Maryją, którą przysiągł Bogu i kapłanom zabrał brzemienną narzeczoną do domu co wg. prawa oznaczało potwierdzenie prawem ślubu.
      Co do dziewictwa Maryi po narodzeniu Jezusa to tutaj nie można zastosować zwykłej biologi i fizjologi. Dziewictwo młodej Matki potwierdziła położna Salomea. Aby wierzyć potrzeba wiary! Trochę mi przypominasz niewiernego Tomasz, który nie wierzył we Wniebowzięcie NMP. Na dowód, że Maryja przebywa ciałem i duszą w Niebie, św. Tomasz otrzymał pasek jej sukienki. Ten pasek jest relikwią w kościele Prato we Włoszech i Athos w Grecji.
      Nie wszystko da się zmierzyć, udowodnić naukowo.
      Zacytuję fragment wiersza A. Mackiewicza - "Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko". I tego się trzymam.

      Usuń
    2. Słowo "poczciwa" jest złe? Pierwsze słyszę.
      Ja czytam Słowo Boże i jemu ufam. Pozdrawiam. :)

      Usuń
    3. Ależ oczywiście, że wyrażenie "poczciwa kobiecina" samo w sobie nie jest złe. Nic takiego nie napisałam. Po prostu tak jestem wychowana, że Matka Boska jest dla mnie Kimś wyjątkowym, jest Matką Boga, wyróżniona przez Ducha Świętego, pochodzi z królewskiego Dawidowego rodu i nie wyobrażam sobie bym mogła kierować do Najświętszej Panienki mało taktowne grzecznościowe zwroty. Terminu "poczciwa kobiecina" nie skierowałabym nawet do starszej pani sprzedającej bukieciki kwiatów na bazarku, a co dopiero do Matki Bożej. Ten zwrot mimo, że nie zawiera słów obraźliwych jest jednak nacechowany politowaniem i lekceważeniem. Zwroty do wyjątkowej Osoby wymagają specjalnych form grzecznościowych, takie jest moje zdanie. Nie chodzi mi o pompatyczny styl, ale staram się rozdzielić język sacrum i język profanum. Tylko tyle i aż tyle. Matka Boska nie jest moją koleżanką ani sąsiadką zza płotu bym mogła do Niej się zwrócić - poczciwa kobiecino. Np. Dorota Zdunkiewicz-Jedynak "Polszczyzna na co dzień" pod redakcją dr.hab. Mirosława Bańko i prof. Andrzeja Markowskiego określa taką poufałość jako stylistyczne nadużycie, a nawet językową profanacją i prymitywizmem. Serdecznie pozdrawiam. :)

      Usuń
  3. Wyszperałaś mnóstwo interesujących wiadomości i zdjęć na temat Naszej Matki:) Nigdy nie zagłębiałam się w historię jej życia, ale o rodzicach trochę wiem - wszak pochodzę z parafii pod wezwaniem św. Anny:) I ten mój malutki kościółek też opisałam: https://kieruneknadzis.blogspot.com/2017/08/barokowy-koscio-sw-anny-w-koscieszkach.html:)
    No i faktycznie, moje pokolenie jadło inny chleb, ale nasze dzieci to my wychowywaliśmy, więc co poszło nie tak!
    Za tę piękną wycieczkę, z tymi cudnymi widokami serdecznie dziękuję:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trudno jest po 20 wiekach odszukać informacji o Maryi, a jak widać, życie Matki Bożej jest niezwykle ciekawe i wyjątkowe a nawet szokujące.
      Co do młodego pokolenia to na pewno młodzi współcześni "jedzą chleb z innego chleba". Ich guru i omnibusem nie jest teraz sztafeta przekazywania wiedzy przez rodzinę ale wszystko wiedzący wujek Google i skarbnica wiedzy w Internecie. Teraz dzieci, młodzież nie szukają informacji u dziadków czy rodziców bo każdy ich problem mogą rozwiązać "specjaliści" z Internetu. To samo dotyczy wiary, patriotyzmu... Nastąpiła wyrwa między rodzinnymi relacjami, to dotyczy nie tylko Polski, ale jak widać całej "nowoczesnej" Europy. Smutne czasy gdzie trzeba bronić ludzkiej przyzwoitości, honoru, dumy, bohaterstwa, Boga, patriotyzmu, narodowej pamięci...
      ....
      Okolice Selcuk, Efezu i Meryemana są tak nasycone historią, zabytkami i pięknymi widokami, że nieraz wracam pamięcią do tej wycieczki.

      Usuń
    2. Dołączam erratę- * oczywiście miało być "jedzą chleb z innego pieca". :))

      Usuń
  4. Piękny wpis. Nie tylko historia tu zawarta i zdjęcia zrobiły na mnie wrażenie ale odwaga z jaką w dzisiejszych czasach przyznajesz się do wiary. Wielu z nas myśli tak samo a nikt do tej pory tego tak pięknie nie napisał. Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziękuję za miłe słowa. Nigdy nie sądziłam, że w XXI wieku, po latach wojującego komunizmu trzeba będzie nadal bronić bycia chrześcijanką, trzeba bronić prawa do wyznawania wiary moich przodków czy też przywracać godność człowiekowi. Nie rozumiem, jak można profanować wizerunek Matki Bożej? Nie jestem nawiedzoną katoliczką, bronię jednak mojego prawa do wyznawania wiary i nie mogę przejść obojętnie jeśli jakiś "nowoczesny i postępowy" wyśmiewa w perfidny sposób to co jest dla mnie ważne.
      Jest mi miło, że moje spostrzeżenia nie są odosobnione. Wierzę, że ci "co w nic nie wierzą" zweryfikują swój pogląd na temat prawa do wyznawania religii, które to jest jednym z najważniejszych wolnościowych praw człowieka.
      Posyłam moc serdeczności i dziękuję za pozdrowienia.

      Usuń
  5. Bardzo piękny wpis, dzięki niemu zainteresuje się bardziej życiorysem Matki Bożej. Jest ona mi bardzo bliska i codziennie prowadzę z nią rozmowy poprzez modlitwę.
    Poruszona kwestia wiary.. faktycznie to co teraz możemy zobaczyć, wywołuje ciarki i oburza. Jednak wierzę, że część z tych rzeczy jest "pod publiczkę", część napędzana przez tłum, taki owczy pęd. Staram się dostrzegać w ludziach dobro.
    Każde pokolenie rządzi się swoimi prawami. I ciężko mi słuchać "kiedyś to było lepiej", "kiedyś to młodzież była lepsza"... kiedyś też dużo mniej widzieliśmy, telewizja nie zaśmiecała naszych oczu i umysłu. Na nasze wychowanie mają wpływ także wcześniejsze pokolenia, wartości, które otrzymujemy. Jesteśmy zdeterminowani rodząc się w takim, a nie innym miejscu. Dlatego też osoby świadome i odważne w dorosłym życiu starają się znaleźć swoją drogę i czasami naprostować, to co zostało zniszczone w dzieciństwie.
    Naprawiając świat warto zacząć od nas samych, małymi czynami w codziennym życiu, dobrym przykładem.
    Niemniej muszę stwierdzić, że czekam z niecierpliwością na Twoje dalsze inspirujące wpisy. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Tobie Kochana Madziu za tak piękny i zarazem osobisty komentarz. Do Twoich słów idealnie pasują słowa Czesława Niemena "Dziwny jest ten świat"... Miejmy nadzieję, że kiedyś dobro zwycięży i człowiek nie będzie człowiekiem gardził, że będzie szanowane prawo do wolności szeroko pojętej. Że nikt nie będzie wyśmiewał religii którą wyznaje człowiek. Cieszę się, że jako Przedstawicielka młodziutkiego pokolenia, potrafisz Madziu docenić sztafetę pokoleniową, która jest testamentem poprzednich pokoleń by trwać przy wierze i dobru. Masz rację, nasza wiara jest swoistym kodem genetycznym, który trudno jest usunąć. Każde pokolenie ma swój czas, swój bunt, własną wizję świata - to jest przywilej młodości. Ważne tylko, by bunt młodości nie deptał dorobku poprzednich pokoleń i nie wypaczał wartości, wiary, by był kagankiem dobra... A co wszelakich mediów, to jak widać dostęp do wiedzy i informacji automatycznie nie czyni z człowieka rozumnej i myślącej istoty. Teraz książki są na wyciągnięcie ręki, Internet przepastną skarbnicą wiedzy - ale jak widać niektórzy mają problem z sięgnięciem po wiedzę.
      Jestem bardzo wyczulana na drwiny z religii. Swoje dzieciństwo i młodość spędziłam w wielokulturowym Białymstoku, w mojej klasie byli przedstawiciele czterech wyznań i nikomu nie przeszło nawet przez myśl by drwić z wiary, z religii i inności.
      Życzę Tobie trwania przy tym co dobre i nie gaś w sobie myśli, że ludzie są jednak dobrzy. Pozytywne myśli także potrafią zmieniać świat!
      ....
      W moim następnym poście z konieczności wspomnę o jednym z największych potworów w ludzkiej skórze - o Stalinie. Co musi dziać się w głowie człowieka, że zamienia się w zbrodniarza? Będzie to wizyta w Gori w Gruzji, w królewskim mieście.
      To ja dziękuję Tobie za wizytę w moich blogowych progach.
      Moc serdeczności Madziu. :)))

      Usuń
  6. Piękny wpis, poparty prawdziwością własnej postawy. Brawo. W tym całym pomieszaniu poraża radykalizm pogardy - szczególnie uderzający, że wyznawcy innej religii, którzy gotowi są zabić w obronie własnej wiary - tak dużą czcią darzą Matkę Bożą. Wspominałam o tym przy wpisach o Fatimie. Miejmy nadzieję, że jednak świat nie zwariuje do końca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Droga Olu, z jednej strony wyznawcy islamu czczą Maryję jako matkę proroka, a z drugiej strony fanatycy religijni niszczą kościoły i zabijają ludzi w imię ich jedynego Boga. A przecież na Wzgórzu Świątynnym, świętym miejscu dla muzułmanów, w podziemiach Stajni Salomona znajduje się Kolebka Jezusa i kaplica Matki Bożej. (https://bezbrzeznemysli.blogspot.com/search/label/Jerozolima) Gdzie tu jest sens i logika? Nie mogę pojąć jak można gardzić człowiekiem tylko dlatego, że jest innego wyznania lub też w nic nie wierzy.
      Całe życie mieszkam na Podlasiu, tutaj od wieków mieszkają wyznawcy różnych religii: prawosławni, starowiercy, katolicy, żydzi a także wyznawcy islamu - to polscy Tatarzy. Wiem, że wszyscy mogą żyć obok siebie nie wadząc nikomu, dlaczego w innych częściach świata jest to niemożliwe? Może kiedyś świat się opamięta - chociaż czarno to widzę.

      Usuń
  7. Maryja nie mogla mieć 43 lat w chwili smierci Jezusa, skoro On żył ponad 30, a piszesz, że byla w ciąży w wieku lat 19.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie mojej opowieści o Meryemana w Turcji zaznaczyłam, że kalendarium z życia Marii ma kilkuletnie odchylenia.
      Dodałam uzupełnienie dotyczące Jej wieku kiedy to Maria została Matką.
      Dziękuję za tę uwagę.

      Usuń
  8. Odwiedziliśmy Turcję Egejską w maju i się zakochaliśmy <3 Efez jest obłędny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turcja ma tak wiele do zaoferowania, że nawet malkontent lub wybredny koneser podróżowania znajdzie tam coś dla siebie. Na Efez poświęcę oddzielny post, bo jest to wyjątkowe miejsce. :)
      Serdecznie pozdrawiam z suwalskiego bieguna ziemna.

      Usuń
  9. Piękne widoki na zdjęciach prezentujesz.

    OdpowiedzUsuń