poniedziałek, 29 maja 2017

Beja - najgorętsze (i nie tylko) miasto Portugalii.

Poprzedni mój post "pochodził" ze wschodniego krańca Europy, Stambułu, a teraz zapraszam na przeciwległy kraniec Starego Kontynentu, do Portugalii, do miasta , które chyba jest najgorętszym miastem Europy.
Beja (czyt. Beża) jest to typowe /nietypowe miasto w Portugalii.
Typowe portugalskie miasto, bo można tutaj zobaczyć, kościoły, zamek, muzea, płytki azulejos, architekturę manuelińską, urocze kamieniczki, posmakować portugalskich smakołyków...
A nietypowe, ponieważ Beja to pod wieloma względami miasto z przedrostkiem naj.
Jest to NAJwiększe miasto prowincji Baixo Alentejo.
Panują tutaj NAJwyższe temperatury w Portugalii, latem słupek rtęci często sięga 40-50 stopni C.
W Beja znajduje się NAJwyższa zachowana wieża zamkowa na całym półwyspie Iberyjskim, jeden z NAJstarszych kościołów sprzed panowania mauretańskiego.
Tutaj powstały NAJpiękniejsze listy miłosne pisane przez kobietę.
W Beja znajdują się NAJpiękniejsze w Portugalii wnętrza pokryte płytkami azulejos, a z Alentejo pochodzą dwaj bracia  Arruda, którzy są uznawani za NAJbradziej uzdolnionych mistrzów sztuki manuelińskiej. 
Córka księcia Beja, Leonora Viseu, która urodziła się w Beja, jest uważana na NAJbardziej idealną królową.
Było to NAJbardziej izolowane edukacyjnie miasto w Portugalii (oczywiście dotyczy to minionych lat). 
Całe szczęście, że odwiedzając Alentejo i Beję nie doświadczyłam "najwyższych temperatur" w Portugalii. :)) Nie cierpię paraliżujących upałów, gdy każdy haust powietrza potrafi parzyć krtań i płuca, gdy wysoka temperatura spowalnia życiowe funkcje.


Portugalski poeta, Fernando Pessota, pisał, że jeśli istnieje piekło, to właśnie je odnalazł w Alentejo. Jeśli  ktoś chce posmakować przedsionka piekła to na pewno powinien odwiedzić Beję w sierpniu. :)))
Nie dziwię się, że mieszkańcy portugalskiego regionu Alentejno czasami mogą przegrać w sprincie z żółwiami czy ślimakami. Ale jak w takim upale normalnie funkcjonować? Co ciekawe, zimno-chłodni Portugalczycy z innych rejonów kraju o mieszkańcach Alentejo mają  dość ciekawe spostrzeżenia i o mieszkańcach najgorętszego kraju tworzą całe mnóstwo dowcipów, przypominających nasze rodzime o blondynkach, babie u lekarza, czy też o Wąchocku. 
"Po czym poznać, że robotnik w Alentejo skończył dzień pracy? Po tym, że wyjmuje ręce z kieszeni", "Filozofia alentejana - myślę, więc...jestem zmęczony!", "Czemu alentejos zakładają pidżamę do jazdy na motorze? By "kłaść się na zakrętach".
Alentejo oznacza  alem Tejo, "za Tagiem", jest to najmniej zaludniony region w Portugalii, choć zajmuje 1/3 terytorium państwa, a mieszka tutaj tylko 10% ludności kraju. Taką spiekotę jaka tutaj panuje latem trudno jest wytrzymać. Żar lejący się z nieba doskonale wytrzymuje za to pszenica, plantacje oliwek, dębów korkowych i winorośli. Jest to spichlerz Portugalii.

Bezkres pól Alentejo
Alentejo  przed rozszerzeniem Unii Europejskiej był najbiedniejszym unijnym obszarem. Tutaj zawsze znajdowały się rozległe ziemskie posiadłości (latifundios) istniejące od czasów rzymskich. Powierzchnia i rodzaj zasiewów ziem Alentejo praktycznie nie zmieniły się od czasów panowania Rzymian, kiedy to nowi przybysze Cesarstwa utworzyli ogromne majątki ziemskie. Olbrzymie gospodarstwa zostały upaństwowione dopiero w 1974 roku, po rewolucji goździków. Jednak z barku sprzętu, znajomości marketingu i ekonomii nowi właściciele prawie za bezcen odsprzedali gospodarstwa  dawnym obszarnikom.
Jak wcześniej wspomniałam, region ten był najbardziej izolowanym edukacyjnie regionem Portugalii. Właściciele ziemscy nie byli zainteresowani rozwijaniem edukacji wśród mieszkańców, bo potrzebowali tylko pracowników fizycznych pracujących na polach.
Dobrym przykładem jak funkcjonowała np."kultura czytania" w Beja jest ilość dostępnych tytułów wydawanych publikacji w 1900 roku. I tak, z 416 publikacji, które systematycznie były drukowane w Portugalii, w Beja były dostępne tylko dwie, analfabetyzm u mężczyzn sięgał 23%.
Teraz oczywiście stan edukacji i zamożności mieszkańców  zmienił się, ale młodzi ludzie "szukają szczęścia " w innych rejonach Portugalii a Alentejo po prostu starzeje się.
Alentejo to nadal kraina bezkresnych pól uprawnych, równina ta nazywana jest Planicie Dorada ("złota równina"), gdzie panuje niepowtarzalny spokój w towarzystwie szumu drzew oliwnych i plantacji winorośli. .
Ale właśnie to ten spokój stał się magnesem, który przyciąga do Beja  turystów szukających ciszy i braku hałasu. Na pewno Evora jest tutaj wyjątkiem, bo tam można zobaczyć pielgrzymki turystów, ale o tym mieście, które także znajduje się w Alentejo napiszę innym razem.
Powracam do Beja..
Na herbie tego miasta widnieje byk, który został tam umieszczony wiele wieków temu, a to za sprawą pewnej legendy, która po trosze przypomina naszą opowieść o smoku wawelskim.


Herb portugalskiego miasta Beja
"Dawno temu, w miejscu gdzie współcześnie wznosi się Beja, żyły plemiona trudniące się polowaniem.  Pola uprawne, które dziś okalają miasto złotą wstęgą, porastał gęsty las. Gęstwinę zamieszkiwał straszliwy potwór - ogromnych rozmiarów wąż, który pożerał zwierzynę.
Pewien rzemieślnik z Beja postanowił podstępem zabić węża. Napoił byka trucizną i takim prezentem obdarował leśnego potwora. Wąż zjadł zatrute zwierzę i ... zginął. Od tej pory w herbie miasta widnieje głowa byka.
Miasto Beja zostało założone w 48 roku, za panowania Juliusza Cezara. W owym czasie nosiło
nazwę Pax Julia dla uczczenia umowy pokojowej, podpisanej w tym miejscu pomiędzy Rzymem i Luzytanią. Później miasto zmieniło nazwę na Pax Augusta, następnie opuszczono przymiotnik Augusta i stopniowo Pax przeobraziło się w Paca, Baju, Baja, aż do Beja. Nazwa ta funkcjonuje od czasów panowania Maurów, którzy przybyli w okolice Beja w 711 roku. Od 1162 roku miasto należy do chrześcijan.
Beja doświadczyło ogromnych zniszczeń za czasów wojen napoleońskich, kiedy to francuskie wojska dokonały wielu zniszczeń w mieście.
W 1962 roku w Beja wybuchło powstanie pod wodzą generała Humberta Delgado, zostało ono jednak stłumione przez rządowe siły dyktatora Antonia de Oliveira Salazary.
Beja ma niewielką Starówkę, dlatego też miło i spokojnie zwiedza się to miasto.
Może zacznę od XIII-wiecznego zamku, który to góruje nad miastem, może nie cały zamek, ale wieża zamkowa, na pewno jest widoczna z dużej odległości, bo przecież jest to najwyższa zamkowa wieża  na Półwyspie Iberyjskim. Jej wysokość wynosi 40 metrów.



Wieża zamkowa - Tore de Menagem z wbudowanymi balkonikami i blankami-krenelażem, zbudowana w 1310 roku z inicjatywy króla Dionizego I

Panorama Beja - zamek i kościół Igreja de Santo Amaro, gdzie znajduje się Muzeum Wizygotów.





"Wnętrze" zamku czeka jeszcze na nowe życia. Na zamkowym dziedzińcu znajduje się informacja turystyczna.

Wejście do zamku w Beja


Pierwszą warownię, w miejscu gdzie obecnie znajduje się zamek w Beja, zbudowali Maurowie. W 1253 roku warownia została zdobyta przez króla Afonsa III.

Zamek został zbudowany/odbudowany przez króla Dionizego I zwanego Rolnikiem wraz z obronną wieżą, która liczy 183 schodki.
W 1790 roku część zamkowych fortyfikacji został wyburzona pod budowę kościoła jezuitów, gdzie także mieściła się siedziba biskupstwa.
Zamek ucierpiał podczas wojny napoleońskiej w 1808 roku. Armią francuską dowodził generał Jean Andoche Junot.
Zamek został wpisany do rejestru zabytków Portugalii 16 czerwca 1910 roku. Zamek jest ciągle rekonstruowany i nadal tam trwają prace archeologiczne.
Beja, dziedziniec zamkowy i kościół Igreja de Santo Amaro
Widok na Beja z wieży zamkowej.

Igreja de Santo Amaro jest kościołem zbudowanym w stylu wizygockim i jest jednym z najstarszych budynków w Portugalii oraz rzadko spotykaną w kraju architekturą z czasów sprzed panowania mauretańskiego.  W tym miejscu stała wczesnochrześcijańska świątynia już w V wieku. Obecnie mieści się tu Muzeum Wizygockie, dzięki któremu Beja otrzymała przydomek "portugalskiej stolicy sztuki wizygockiej".
We wnętrzu świątyni wizygockiej z VI wieku zachowały się oryginalne kolumny z VII wieku. 

Igreja de Santo Amaro, Beja





W Beja można do woli nasycić się pięknem świątyń jak też ciekawą ich historią. Śmiało można stwierdzić, że tutaj "mówią wieki".
Ciekawym przykładem jest Kościół Miłosierdzia - Igreja da Misericórdia , którego początki sięgają XVI wieku, świątynia usytuowana jest przy Placu Republiki.
Tak naprawdę znajdują się tutaj dwa kościoły. Pierwszy z nich mieści się tuż za oryginalną kolumnową kruchtą. Pierwotnie w tym miejscu znajdował się targ mięsny! Kościół został zbudowany w XVI wieku (1548-1550) z inicjatywy księcia Beja - Ludwika Aviza, syna króla Manuela I Szczęśliwego.


Ludwik Aviz, książę Beja
Większość wyposażenia kościoła została przeniesiona do pobliskiego Muzeum Regionalnego, a we wnętrzu byłej (!) świątyni znajduje się sklep z pamiątkami. Cóż, takie czasy...

Obok kościoła Bożego Miłosierdzia znajduje się kaplica Matki Bożej Miłosierdzia, która należała do szpitala.
Dziedziniec szpitala Matki Bożej Miłosierdzia
Wnętrze przyszpitalnej kaplicy przy szpitalu Matki Bożej Miłosierdzia

Kolejną świątynią w Beja jest kościół Najświętszej Maryi Panny - Igreja de Santa Maria z XIV wieku, został przebudowany w XVIII wieku. Świątynia składa się z elementów do siebie niepasujących -  front to trzy arkady, które są przedzielone potężnymi arkadami, które zostały zbudowane w 1500 roku, przysadzistej bryły świątyni i ceglanej średniowiecznej wieży - dzwonnicy..
Jednak początki świątyni są bardziej odległe, bo w tym miejscu w VI wieku istniał kościół Wizygotów.  Po podboju Portugalii przez Maurów, kościół został zamieniony na meczet.
Po odzyskaniu ziem przez chrześcijan, świątynia z inicjatywy króla Alfonsa III została ponownie przebudowana i stała się kościołem katolickim.
Obecnie świątynia to połączenie elementów architektonicznych średniowiecza i renesansu.

Kościół Najświętszej Maryi Panny - Igreja de Santa Maria na zdjęciu z początku XX wieku.
Kościół Najświętszej Maryi Panny - Igreja de Santa Maria, BejA
Kościół Najświętszej Maryi Panny - Igreja de Santa Maria widziany od Placu Republiki, Beja
Ołtarz w kościele Najświętszej Marii Panny w Beja
Najcenniejszym zabytkiem w Beja jest były klasztor Niepokalanego Poczęcia NMP - Convento de Nossa Senhora de Conceicao, gdzie znajdują się najpiękniejsze azulejos w Portugalii.
Azulejos są to szkliwione płytki ceramiczne pokrywające ściany, niekiedy także podłogi i sufity. Moda na nie przyszła do Portugalii w XV wieku z Hiszpanii z Anadaluzji, gdzie ich wytwarzanie zapoczątkowali Maurowie. Do Portugalii modę na płytki zapropagował król Manuel I, który wróciwszy z Granady, olśniony Alhambrą, polecił udekorować swój pałac w Sintrze płytkami azulejos. Mimo że w większości płytki są biało-niebieskie, ich nazwa nie pochodzi od portugalskiego słowa azul (niebieski), a od arabskiego al zulaycha, co znaczy "kawałek gładkiej terakoty".
W Portugalii płytki azulejos zaczęto produkować w XVI wieku, używając techniki majoliki, na płytkach uwieczniano sceny rodzajowe i biblijne. Technikę ową wprowadził Włoch Francesco Nicoloso, polegała ona na pokryciu terakoty białą emalią, na którą nakładało się pigment. Później na płytkach utrwalano wzory przypominające arabskie kobierce, które zdobiły ściany i obramowania obrazów. Z czasem ceramiczne płytki tworzyły całe obrazy np. o tematyce historycznej. Moda i popularność płytek azulejos miała wzloty i upadki. Obecnie nastąpił renesans mody na zdobienie płytkami domów i obiektów użyteczności publicznej. Chyba każdy, kto odwiedził Portugalię jest zauroczony kolorowymi płytkami, które można podziwiać na fasadach domów czy też w postaci mini pamiątek
Fundatorem królewskiego klasztoru w Beja był książę Ferdynand Aviz (brat Alfonsa V) i jego żona Beatriz, rodzice przyszłej królowej Leonor Aviz i przyszłego króla Manuela I zwanego też Szczęśliwym.
Zdjęcie klasztoru w Beja z 1893 roku.
Klasztor Niepokalanego Poczęcia NMP w Beja
 Nossa Senhora da Conceição




Ferdynand Aviz książę Beja i fundator klasztoru  Niepokalanego Poczęcia NMP w Beja
Beatriz, żona Ferdynanda Aviz
Piętnastowieczny klasztor jest jednym z najpiękniejszych w Portugalii. Tutaj można zobaczyć jak wygląda sztuka i zdobienie w stylu manuelińskim oraz podziwiać płytki azulejos.
Propagatorem tej sztuki zdobienia był król Manuel I, syn Ferdynada. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa portugalskiego stylu architektonicznego, stanowiącego wersję późnego gotyku. Powtarzającymi się elementami zdobniczymi są spiralne kolumny, roślinne i związane z morzem motywy - kotwice, splecione liny. Wszystkie te cudeńka architektury były zainspirowane egzotycznymi podróżami do Indii. Styl manueliński odzwierciedla  miłość do morza i dalekich krain, podkreśla triumf Portugalii i ukazuje jej bogactwo. Okna, drzwi, rozety, kolumny są ozdobione gałązkami laurowymi, makówkami, różami, kolbami kukurydzy, żołędziami, dębowymi liśćmi, baldaszkami, karczochami, ostem, perłami, łuskami, globusami, kulami armatnimi... 
Z Alentejo pochodzą bracia  Diogo de Arruda i Francisco de Arruda, którzy stali się mistrzami w zdobieniu w stylu manuelińskim. To właśnie Diogo stworzył słynne okno w Tomar, a jego brat wieżę Belem w Lizbonie.
A tak wygląda rokokowa kaplica przy klasztorze klarysek Niepokalanego Poczęcia NMP w Beja.
"Narodziny Jana Chrzciciela"
"Święty Krzysztof"
"Święty Benedykt"
W 1834 roku zakon został rozwiązany, a w pomieszczeniach klasztornych  obecnie ma siedzibę Muzeum Regionalne Królowej Leonory Aviz - Museu Reginal Rainha Dona Leonor.
Bielet wstępu do Muzeum Regionalnego w Beja.

Królowa Leonor Awiz urodziła się 2 maja 1458 r. w Beja, zmarła 17 listopada 1525 roku w Lizbonie, pomnik znajduje się nieopodal klasztoru Niepokalanego Poczęcia NMP w Beja
Portet królowej Leonor de Viseu, 1926 r. autor Jose Malho
W salach klasztoru można zobaczyć kolekcję sztuki sakralnej, obrazy holenderskich, hiszpańskich i portugalskich malarzy z XV - XVIII wieku. Wśród eksponatów znajdują się także kamienie rzymskie i wizygockie.
Ściany klasztornych krużganków i kapitularza całkowicie są pokryte płytkami azulejos z Sewilli w stylu hiszpańsko-mauretańskim, pochodzącymi z XVI i XVII wieku i należą do najpiękniejszych przykładów tejże sztuki.



Na pierwszym piętrze klasztoru znajduje się niczym nie wyróżniające się zakratowane okno, które stało się słynne za sprawą pewnej mniszki, która przebywała w tym klasztorze w XVIII wieku.

Okno w klasztorze, przez które Mariana dostarczała listy ukochanemu markizowi 



























































































































de Chamilly
Zakończę moją opowieść o "naj" Beja opowieścią o NAJpiękniejszych listach miłosnych, które wyszły spod pióra kobiety... tak twierdzą krytycy literatury. Są porównywane z pięcioma aktami klasycznej tragedii. Niektórzy także uważają , ze listów nie napisała Marianna. Gdzie leży prawda?, trudno dociec. Na pewno miłość i to jeszcze sprzed lat, potrzebuje tajemnicy i niepewności...
Listów było tylko 5, ale przesyconych ogromną miłością do ukochanego.
A kto te listy pisał i do kogo?
Niezmiernie wiele o tamtych czasach i historii związanej z zakochaną mniszką można przeczytać w książce, a właściwie to we wstępie do "Listów miłosnych Marianny d'Alcoforado". Autorem ciekawego opracowania był  Stanisław Przybyszewski, który także przetłumaczył listy na język polski.

Autorką ( lub nie) listów była zakonnica Marianna d'Alcoforado, która uczucia skierowała do francuskiego oficera, markiza de Chamilly, który to w 1661 roku przybył do Alentejo, by organizować kampanię przeciw Hiszpanom.
Mariana d'Alcoforado na ilustracji do portugalskiego wydania Listów z 1914 roku
Noël Bouton de Chamilly, adresat miłosnych listów
Marianna wstąpiła do klasztoru Niepokalanego Poczęcia jako szesnastolatka. Ojciec oddał ją do klasztoru, aby chronić córkę przed wojną. W tamtych czasach klasztor nie był typowym miejscem odosobnienia, spokoju i kontemplacji, przypominał raczej luksusową pensję dla dziewcząt z dobrych domów. Mniszki mogły urządzać "cele" tak jak im się podoba, mogły swobodnie poruszać się po mieście, jak również brać udział w spotkaniach towarzyskich. Na jednym takim właśnie spotkaniu Marianna zaproszona przez brata, który był żołnierzem, poznała markiza, rotmistrza szwadronu jazdy, w którym zakochała się. Marianna miała wówczas 27 lat, a markiz 30. Co ciekawe markiz nie był atrakcyjnym mężczyzną - "Chamilly był w rzeczywistości tęgim i dość dobrze zbudowanym mężczyzną; ale równocześnie był bardzo grubiański i tak głupi, tak ciężki na umyśle, że gdy się na niego popatrzało i jego bredni słuchało, człowiek nie tylko że nie był w stanie pojąć, by się w nim jakaś kobieta rozkochać mogła, ale nawet wątpić należało, iżby mógł posiadać jakiś talent wojenny". 
Listy Marianna pisała od grudnia 1667 roku do czerwca 1668 r.
Listów było 5, w których można odnaleźć wspomnienia, rozpacz, błagania i obojętność.
Jak to często bywa z miłością, która łączy osoby z różnych "światów"... obiekt miłości Marianny wyjechał w głąb Portugalii unikając skandalu towarzyskiego.
Marianna pozostała w klasztorze do końca swoich dni. Zmarła 28 czerwca 1723 roku w wieku 83 lat.
Aż do początku XX wieku autorstwo korespondencji przypisywano Mariannie, ale badacze literatury ustalili, że rzeczywistym autorem listów jest hrabia Gabriel de Guilleragues, sekretarz Ludwika XIV.
To on właśnie w 1669 roku opublikował w Paryżu "Letters Portugaises". W Polsce były wydane poraz pierwszy w 1920 roku w przekładzie Stanisława Przybyszewskiego.
Okładka pierwszej części "Listów portugalskich"  wydanych drukiem w Paryżu w 1669 roku.

Podpis Marianny Alcoforado
Na podstawie m.in."Listów portugalskich" powstały także filmy fabularne. Jeden z nich to "Portugalska zakonnica" z 2009 roku.
Kadr z filmu "Portugalska zakonnica"

Nietypową kontynuacją listów Marianny były "As'Novas Cartas Portuguesas" ("Nowe listy portugalskie"), napisane  w 1971 roku, na trzy lata przed wybuchem Rewolucji Goździków, przez trzy Portugalki - Marię Isabel Barreno, Marię Teresę Hortę i Marię de Fatima Velho da Costę. Był to swoisty protest przeciw dyskryminacji kobiet w Portugalii.  Utwór zawiera wiersze, fikcyjne listy i prywatną korespondencję. W Portugalii zbiór utworów został zakazany z powodu swobodnego mówienia o seksualności i krytykowania reżimu. "Trzy Marie" zostały skazane i uwięzione. Dopiero wybuch Rewolucji Goździków przywrócił wolność autorkom "Nowych listów portugalskich", kobiety zostały uwolnione 25 kwietnia 1974 roku.

Beja to obecnie spokojne miasto Portugalii, gdzie czas jakby wolniej płynie. Warto tutaj zajrzeć po łyk spokoju Alentejo.
Na Placu Republiki w Beja znajduje się tradycyjny manueliński pelourinho czyli pręgierz ozdobiony kwiatkami.


I na zakończenie malowniczy widok Alentejo.

5 komentarzy:

  1. Strasznie daleko uciekło Ci pole z komentarzami, albo u mnie jest coś nie tak.
    Mimo, iż jestem osobą bardzo ciepłolubną, to chyba wspomniane przez Ciebie temperatury byłyby nawet dla mnie nie do zniesienia.
    Zachwycający jest klasztor, a szczególnie jego bogato zdobione
    wnętrze. Płytki azulejos mają swój niepowtarzalny urok.
    W Hiszpanii, w dzielnicy Triana słynącej z ich produkcji, zakupiłam do kuchni śliczną płyteczkę z fajnym napisem.
    Przypuszczam, że gdyby Marianna spędziła większą ilość czasu z tym mało uczuciowym i wyidealizowanym przez siebie mężczyzną, pewnie listy nigdy nie zostałyby napisane.

    Pozdrawiam Cię serdecznie Dorotko:)

    W Portugalii nigdy nie byłam, ale myślę o niej coraz bardziej intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy pisałam post, to mój komputer szalał. Myślałam, że uda mi się skorygować ooolbrzymią spację, ale żadnym sposobem nie umiem skrócić wolnej przestrzeni. Tak jak w skeczu Friedmanna i Kofty- "Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca".
      Jadąc do Beji ni sądziłam, że to miasto mnie zauroczy. To był wyjazd w "ciemno". Senne miasteczko, które ma do zaoferowania cudeńka z napisem "naj".
      Całe szczęście, że nie natrafiłam na mega upały, bo nie lubię lejącego się żaru z nieba. Pogoda nawet była znośna, trochę padało, trochę świeciło słońce. Jak zauważyłam, to chyba mój osobisty anioł dba, aby mnie zbytnio nie torturowało słońce i czasami zsyła deszcz na obniżenie temperatury. Nawet w Gizie, w Egipcie widziałam piramidy w strugach deszczu.
      Płytki azulejos są wdzięczną pamiątką. Także i ja mam tzw. kurzostojkę w postaci malutkiej płytki umieszczonej na podkładzie z korka.
      A co do Marianny i jej miłosnych listów, czasami ułuda jest fajniejsza niż stan faktyczny. Chyba wszystkie baśnie kończą się na tym jak para kochanków łączy się, ale co jest później to baśniopisarze milczą. :)))
      Posyłam moc serdeczności z cudownej o tej porze roku Suwalszczyzny.

      Usuń
  2. Uwielbiam Portugalię! Cudowne widoki, symatyczni ludzie, ciepełko... Za trzy tygodnie będę kosztowała porto w Porto :)
    Kościoły, twierdze, zamki - rewelacyjne miejsca, gdzie można skosztować sztuki, poczuć klimat historii, która jest wszechobecna w owych miejscach, a także... schronić się przed upałami :) Przyjemne i pożyteczne, czego mozna chcieć więcej?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Północnej części Portugalii nie zwiedziłam, ale Tanie Loty kuszą promocjami do Porto.
      Życzę uroczych spotkań, delektowania się porto w Porto w jednej z wielu kafejek lub restauracji.
      Uwielbiam takie miasta, gdzie można zobaczyć zabytki połączone z nowoczesnością, a gdy jeszcze to wszystko położone jest nad wodą, w uroczej zatoczce lub dolinie, to cała jestem w skowronkach.
      Życzę przyjemnego z pożytecznym, błękitu portugalskiego nieba, kojącej bryzy i szumu oceanu... i proszę, pozdrów ode mnie Portugalię. :)))

      Usuń