czwartek, 30 listopada 2017

"Na niepogody duszy mej" idealne są plaże Krety.

Tym razem rozpoczynam post poetycko :)))
Uwielbiam poezję Agnieszki Osieckiej, a z każdym kolejnym rokiem, który zaznacza swoją obecność w moim życiowy kalendarium, teksty pani Agnieszki trafiają do mnie ze zwielokrotnioną siłą. Taką moc posiada tylko bardzo dobra poezja.
Szczególnym sentymentem darzę wiersz "Wielka woda". Chyba wszystkim moim znajomym, w ramach życzeń, podarowałam  ostatnią zwrotką wiersza, bo te strofy potrafią koncertowo zastąpić banalne i sztampowe życzenia.
"Taką mnie ścieżką poprowadź,
  gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
  i gdzie muzyka gra.
  ... i nie daj mi, Boże, skosztować
  tak zwanej życiowej mądrości,
  dopóki życie trawa."
Ale co ma wspólnego wiersz Agnieszki Osieckiej z kreteńskimi plażami?
Chcę niebanalnie opisać wyjątkową plażę Krety, szukałam jakiś strof, które by zobrazowały piękno połączenia bezkresu morskiej wody i lądu oraz tego co w duszy gra. Ma to być radosny wiersz z nutką zastanowienia się, a o taki jest dość trudno w antologii poezji. Wiersz "Wielka woda", choć posiada wiele interpretacji, gdzie smutek miesza się z nadzieją jest chyba idealną poezją, by przenieść duszę utęsknioną do pastelowych nadmorskich plaż. Na pewno łatwiej poetom przychodzi opisywanie tragedii i wszelakich nieszczęść niż zabawa słowami i składniami, aby zobrazować lekką radość duszy.
No właśnie, na słonecznych, pełnych kolorów i stonowanych dźwięków plażach dusza doświadcza lekkości, otwiera szufladki i skrytki, do których dawno nie zaglądaliśmy.
Plaże mają czarodziejską moc, a wiersz pani Agnieszki idealnie  się nadaje, aby opisać odstresowaną i wyluzowaną duszę. :))
                                         "Na wszystkie moje pogody,
                                  na niepogody duszy mej -
                                  trzeba mi wielkiej wody,
                                  trzeba mi wielkiej wody,
                                  tej dobrej i tej złej...
                                 Oceanów mrukliwych
                                 i strumieni życzliwych, (...)"
Zatoka Balos zwana Plażą Piratów, Kreta
Na chwilę zatrzymam się przy szczęściu, jak je osiągnąć (!) i czym ono tak naprawdę jest.  Archiwa Internetu, teksty wielu blogerów, wszelakie poradniki począwszy od mini broszur po rozprawy filozoficzne poruszają temat ludzkiego szczęścia. Co ciekawe, analizując punkt po punkcie porady uczonych i domorosłych psychologów to mogą one niejednego wpędzić w... czarną rozpacz. Od czasów Adma i Ewy człowiek poszukuje sposobu, aby być choćby przez chwilę szczęśliwym. Gdyby poszukiwany przez ludzkość stan emocji był tak łatwo osiągalny, to by nie było tylu porad, poradników, psychologów, psychoanalityków. Można stwierdzić, że szczęście jest z pogranicza utopii, fantasmagorii, nieosiągalnych marzeń i balansuje między człowiekiem a iluzją. Szczęście należy do grupy emocji, jest subiektywne i przynależne danej osobie, dlatego bardzo trudno jednoznacznie określić skalę ludzkiego zadowolenia. Co dla jednych może być szczęściem dla innych staje się emocją nie do wytrzymania. Tak to to bywa czasami z naszymi emocjami, że nie zawsze są książkowe, nie dają się okiełznać i jednoznacznie zaszufladkować.
Wiele porad jak osiągnąć szczęście już na starcie kłóci się  ze sobą. Ot, wezmę z brzegu kilka przykładów, które potrafią nieźle zamieszać w głowach poszukiwaczy spokoju duszy.
Nie goń za pieniędzmi, bo on szczęścia nie dają, nie spędzaj życia w pracy/ zapewnij sobie i bliskim bezpieczeństwo finansowe, realizuj się w pracy, osiągaj sukcesy, szukaj wymagającej pracy, miej pracę taką jaką lubisz, pieniądze dają wolność i niezlezność...
Zadbaj o swoje zdrowie, uważaj na to co jesz, bądź  eko bo jesteś tym co jesz/  nie popadaj w paranoję bycia eko, bo jedzenie stanie się koszmarem...
Zadbaj o siebie, akceptuj siebie/ naucz się odrzucać negatywne myśli, zastanawiaj się lub nie zastanawiaj się co możesz zmienić, nie wszystko zależy od ciebie, genów nie zmienisz..
Miej bogatą osobowość, akceptuj innych, bądź tolerancyjna/ pozbądź się ze swego otoczenia ludzi, którzy mają zły wpływ na ciebie, nie musisz wszystkich lubić i tolerować, tolerancja nie może zabrać twojej wolności...
Porównuj się lub nie porównuj się z innymi ludźmi.
Panuj nad przykrymi emocjami/ wyrzuć z siebie negatywne emocje, nie duś ich w sobie, nie pokazuj światu swego cierpienia.
Bądź w udanym związku, kochaj, walcz o miłość, miej bliską osobę, przyjaciół, znajomych/ ogranicz liczbę przyjaciół, uważaj na fałszywych i toksycznych znajomych/ miłość może ranić, nie trwaj w nieudanym związku, szkoda czasu i życia na naprawianie tego czego nie da się skleić.
Uśmiechaj się...
I tutaj przypomniała mi się pewna historia, którą dosyć dawno czytałam;
Do psychiatry przychodzi pacjent, który skarży się na smutek, przygnębienie, brak chęci do życia. Lekarz mu radzi, aby poszedł do kina, śmiał się bezinteresownie, zmienił pracę, otoczenie,  miejsce zamieszkania, spotykał się z ludźmi, uśmiechał do nich... Na koniec lekarz pyta: - A gdzie pan pracuje, czym się pan zajmuje, że ma tak przygnębioną duszę?
Pacjent odpowiada: - Pracuję w obwoźnym cyrku, jestem klownem.
Aby zilustrować irracjonalność niektórych porad dodam dwie piosenki, które śpiewa Stanisława Celińska. Tekst i wykonanie powinni wziąć do serca wszyscy ci, którzy serwują "złote "porady.




Aha, do cudownych rad powinnam dodać, że trzeba jeszcze być szczęśliwie (!) zakochanym, być kreatywnym, pomysłowym, uduchowionym, cieszyć się dobrą pogodą ( a skąd ją wziąć w listopadzie w Polsce?), żyć w geograficznie pięknym miejscu, w otoczeniu przyrody, lubić faunę i florę,  obcować ze sztuką, literaturą i muzyką, odpoczywać i relaksować się, otaczać się pięknymi rzeczami, lub nimi się nie otaczać, kontrolować swoje nawyki i przyzwyczajenia, stawiać cele, realizować marzenia, unikać stresowych sytuacji, być osobą asertywną i zarazem współczująca i pomagającą, unikać pesymistycznych myśli, nie być zbyt perfekcyjną osobą, redukować lęk i strach, zwracać uwagę ludziom, że cię denerwują i że nie życzysz sobie złego traktowania, jeść regularnie dobrą żywność, nie przejadać się, ciągle poznawać nowych ludzi, mówić do nich uprzejmie i miło, kochać rodzinę bliższą i dalszą, wybierać tylko takich życiowych partnerów, którzy tobie odpowiadają, mieć udane życie erotyczne, nie żałować wydawanych pieniędzy, nie żałować tego co było, nie wertować wspomnień, nie przyzwyczajać się do rzeczy, ludzi i miejsc, uprawiać sport, ale niezbyt forsowny ... Czy coś jeszcze pominęłam w tej wyliczance?
Ano tak, zapomniałam jeszcze  dodać, że trzeba wierzyć w siebie, że wszystko zależy od nas samych, że świat czeka, aby tobie usuwać przeszkody z drogi.
Konkludując: trzeba być pięknym, mądrym, zdrowym, zakochanym i oczywiście bogatym, żyć z dnia na dzień, bawić się, dbać o swoje interesy, niczego nie oczekiwać, a wtedy możemy liczyć na szczęśliwe emocje.  Takie super rady serwują trenerzy personalni zajmujący się kształtowaniem osobowości jak i nawiedzeni psychologowie.
Trzeba jednak wierzyć, że wypunktowana utopia zamieni się w rzeczywistość ... a wtedy dopadnie nas stan nirwany i pełni szczęścia. Trzeba wierzyć, czasami cuda się zdarzają. :)))
A tymczasem przenoszę moją duszę do Zatoki Piratów na Krecie, (realizuję jeden z punktów listy "Jak być szczęśliwą", ten od pięknych miejsc geograficznych).
To miejsce nazywane jest także "Pocałunkiem Trzech Mórz" - bo tutaj łączą się wody Morza Kreteńskiego, Śródziemnego i Egejskiego.
Oj, cudowny jest ten pocałunek!

Zatoka Piratów/Balos na Krecie

Zatoka Balos, która znajduje się na północnym-zachodzie Krety, jest po prosu bajkowa. Nieraz bajki zaczynają się:  " za siedmioma górami, za siedmioma morzami..." i chyba bajkopisarzom chodziło właśnie o takie miejsca  jak te na Krecie.
W Zatoce Balos zwanej także Zatoką Piratów można odkryć wszystkie odcienie niebieskiego i zielonego, a także cieszyć oczy różowo-złotym-białym piaskiem.
Teraz sobie przypomniałam, że listę od szczęścia powinnam uzupełnić także o punkt - dopasuj barwy i kolory do stanu ducha i osobowości, ciesz się zapachami, smakami.
Kolor niebieski na  Balos jest wszechobecny i zmysłowy. Etymologia "niebieskiego" nawiązuje do nieba i oznacza "przypisany niebu". Kolor niebieski wraz z zielonym należy do tak zwanych uspokajaczy duszy. Otaczanie się tymi barwami powoduje wydzielanie hormonu noradrenaliny - hormonu odpowiadającego za spokój i wyciszenie skołatanej duszy, wzmaga koncentrację, pamięć, twórczą analizę, konstruktywne myślenie. Dlatego tak dobrze czujemy się nad morzem, a gdy do tego doda się zieleń roślinności i pastelowe barwy nadmorskiego piasku to mamy komplet idealnych kolorów wpływających na naszą psychikę.
Zatoka/Plaża Balos nazywana jest także Zatoką Piratów, a to dlatego, że własnie tutaj mieli swój port piraci. Rezydowali w skałach i jaskiniach podczas sztormów, niekorzystnej zimowej pogody. Tutaj także na wyspie Imeri Gramvousa w forcie weneckim przetrzymywali jeńców, którzy oczekiwali na wykupienie przez bliskich czy też włodarzy miast.
Imeri Gramvousa z widoczną na szczycie wenecką twierdzą.

Imeri Gramvousa
Piraci wykonywali swój zawód nie z własnego wyboru, ale z konieczności. Parali się morskim rozbojem przymuszeni do tego z powodu braku środków do życia. Brzmi to niedorzecznie. :))Tak naprawdę byli to obrońcy suwerenności Krety, których Los pozostawił samym sobie.
Na początku XIX wieku na część Krety była nadal pod panowanie tureckim. 9 sierpnia 1825 roku Dymitros Kallergis i Emmanouil Antomidas w przebraniu tureckim z niewielkim oddziałem powstańców, którzy przybyli tutaj także z wyspy Peloponez,  zdobyli dawny fort wenecki. Powstańcy nie posiadali zasobów żywności wobec tego prowadzili rozbój na morzu porywając statki wraz z załoga i żądając w zamian okupu. Ten proceder trwał niecałe 3 lata. 5 stycznia 1828 roku wojska brytyjsko - francuskie spaliły statki "piratów" uwalniając setki więźniów.
Po piratach pozostała nazwa wyspy - Gramvousa, która została nazwana na część żony przywódcy piratów - Vousy. 
Zmieniłam trochę chronologię dat, powinnam zacząć od Wenecjan i zbudowanego przez nich fortu, ale greccy piraci z Zatoki Balos jakoś tak pomieszali mi szyki.

Zatoka Balos/Piratów - Pośrodku widoczna wyspa Capo Tigani  zwana patelnią połączona z lądem naturalną groblą, na prawo widoczna wyspa Imeri Gramvousa z pozostałościami weneckiego fortu, a na lewo widoczna w oddali wyspa Agia Gramvousa. 
Cofam się o 250 lat, wtedy to na Wyspie Imeri zwanej obecnie Gramvousa został zbudowany w latach 1579-1584 przez Wenecjan fort obronny na wysokim 137 metrowym klifie . Tego przyczółku długo nie mogli zdobyć osmańscy Turcy. Bardzo zależało najeźdźcom, aby posiąść to miejsce, ponieważ tutaj przebiegł szlak handlowy Wenecjan.
W wyniku zdrady neapolitańskiego kapitana de la Giocca, fort został zdobyty, a zdradziecki kapitan w nagrodę otrzymał pałac w Konstantynopolu.

Wyspa Imeri Gramvousa

Mury portu weneckiego na wyspie Imeri w Zatoce Balos.
Nie będę szczegółowo opisywała jak się dostać do dawnego portu piratów, bo nie jestem zbyt dobra w zapamiętywaniu szczegółów trasy - tu skręcić, tu wsiąść, tu wysiąść. Inni blogerzy opisują to koncertowo i perfekcyjnie i cieszę się, że mogę korzystać z ich porad.
Do Zatoki Balos można dostać się drogą lądową i morską. Jeśli wybierzemy fregatę, to należy wsiąść w porcie Kissamos, Statki kursują dość regularnie w sezonie, poza sezonem pozostaje droga lądowa.

Port w Kissamos, skąd wypływają statki do Zatoki Piratów.

Trasa jest ciekawa, ponieważ 8 km należy pokonać dość ekstremalną szutrową "autostradą", której szerokość czasami osiąga szerokość auta. Urwiska skalne + bajkowe widoki zapewniają dużą dawkę adrenaliny.

Widoki w drodze do Zatoki Balos

Droga kończy się bezpłatnym parkingiem utworzonym na płaskowyżu znajdującym się nad Zatoką Balos.
Trzeba być przygotowanym na spotkanie z kozami, które szukają cienia pośród zaparkowanych aut. Kozy znad Balos są niezwykle inteligentne.
Nauczyły się, że w godzinach porannych, kiedy turyści przyjeżdżają nad zatokę warto skorzystać z cienia i nie "atakować" plażowiczów. Zupełnie inaczej zachowują się kozuchy w godzinach popołudniowych, kiedy to turyści wracają z plażowania. Kozy wiedzą, że wtedy w torbach i plecakach plażowiczów znajdują się niedojedzone kanapki, ciastka, owoce i zaczyna się spektakl pt. "Żebranie".
Chytruski kozy są niesamowite.



A tak kozy zachowują się, gdy zbliża się pora powrotu turystów z plażowania. Nachalne żebractwo  dopracowane do perfekcji w najdrobniejszych szczegółach. :))

... słodka woda jest okey.
...świeży ogórek także
Czy masz coś w plecaku jadalnego?
Warto do zatoki przybyć w godzinach porannych, bo później dojazd do parkingu może być utrudniony przez parkujące samochody.
Z parkingu nad zatokę prowadzi kamienna droga na przemian ze schodkami. Warto wziąć ze sobą buty o twardej podeszwie, bo kamienie potrafią dokuczyć stopom, lub skorzystać z usług nietypowej taksówki.



A Zatoka Balos/Piratów wygląda niczym zdjęcie reklamujące Karaiby lub plaże tajlandzkie i wietnamskie.




Zatoka Balos oprócz niezwykłej malowniczości posiada rozległą lagunę, gdzie woda nie sięga mrocznych głębin. Woda jest niesamowicie przejrzysta, ciepła, dno miejscami zdobi różowy piasek, jest to idealne miejsce na wszelkie wodne terapie, płytkie wody tworzą wymarzone miejsce dla dzieci.

Różowy piasek w Zatoce Piratów

Gdy odwrócimy się plecami do zatoki to wtedy możemy podziwiać majestatyczne góry, które w magiczny sposób potrafią trzymać na uwięzi chmury (chyba jest to zjawisko inwersji), aby nad zatoką świeciło słońce.
I tak na zakończenie jeszcze jedno spojrzenie na "Pocałunek Trzech Mórz".


4 komentarze:

  1. Oglądam przepiękne zdjęcia i czuję prawie zakradający się do mojego grudniowego domu zapach wakacji. Już bardzo dawno na południu Europy nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sporadycznie zamieszczam zdjęcia oprószone śniegiem... po prostu nie lubię zimy. Dlatego moja blogowa pisanina krąży wokół słońca i aury bez śniegu, deszczu i zimna.
      A Kreta jest rzeczywiście pachnąca wakacjami. Ta wyspa niezwykle miło mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że jest tam aż tak pięknie.

      Usuń
  2. Ciekawy wpis. Cudowne zdjęcia i widoki na nich.
    Pozdrawiam.
    Zapraszam do siebie:
    http://krzysztoofpolcyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Na strony Twojego bloga z pewnością zaglądnę.
    Serdecznie pozdrawiam z Suwalszczyzny i dziękuję za pozostawiony komentarz. :))

    OdpowiedzUsuń