czwartek, 11 lutego 2016

O albańskim bohaterze narodowym - Skanderbegu, polskim królu i o Kanun - kodeksie praw zwyczajowych.

Zazdroszczę Albańczykom , tak, tak zazdroszczę!... że mają bohatera narodowego, którego od pół tysiąca lat wielbią, są z niego dumni i wypowiadają się o nim z wielkim szacunkiem, a nawet nie ukrywanym uwielbieniem - jest nim Jerzy Kastriota Skanderbeg. Nie ma chyba nigdzie drugiego takiego kraju, w którym niemal na każdym kroku natknąć się można na jego imię, czy to w postaci nazwy ulic, parków, placów, szkół… lub na jego sylwetkę w postaci popiersi, rzeźb i pomników, niezmierzonej ilości bibelotów, pamiątek, fotografii. Jeśli ktoś odwiedzi Albanię i wspomni o Skanderbegu, to praktycznie wszystkie drzwi będą stały otworem przed turystą i gościem. Pamięć o tym bohaterze, patriocie, wielkim strategu i dowódcy jest ciągle żywa w Albanii.
Pomnik Skanderbega w Krui, Albania
Czy my, Polacy, mamy takiego niekwestionowanego bohatera, który by łączył wszystkich a nie dzielił?

Trudno jest mi jednocześnie pisać o albańskim "Krakowie", czyli Krui, Skanderbegu i o prawach zwyczajowych, te tematy zahaczają się wzajemnie i tworzą niezwykły mariaż historyczny i kulturowy.  
I jak zwykle, mam dylemat podczas pisania postu - co powinnam umieścić na początek, a którym wątkiem tematycznym mogę manewrować bez szkody co do klarowności moich "bezbrzeżnych myśli".
Hmm, chyba na chwilę zostawię Skanderbega, ale tylko na chwilę i opiszę niesamowite prawo zwyczajowe Albanii - Kanun, które do dnia dzisiejszego  jest przestrzegane przez Albańczyków.
Słowo Kanun pochodzi z języka greckiego - κανών, które oznacza "zasady". Albańskie prawa zwyczajowe stały ponad prawo ustalane przez państwo i religię, odrzucały wszelkie struktury prawne takie jak sądy, policję, trybunały, wszystkie organa administracji. Kanun jest ponad dobrem i złem! Jest ponad wszystko... jak mawiają Albańczycy. Prawo zwyczajowe regulowało wszystkie, dosłownie wszystkie aspekty życia Albańczyka - była to specyficzna forma konstytucji, kodeksu prawa cywilnego i karnego wraz ze zbiorem tłumaczeń i przypisów. 
Kanun to najprawdopodobniej najstarszy system prawny w Europie, pamiętający jeszcze czasy greckie.  Albańczycy zasady Kanun przejęli od swych przodków - Ilirów.
Praktycznie do XX wieku Kanun istniał tylko w formie przekazu ustnego przekazywanego przez starszyznę rodową następnym pokoleniom.  
Najbardziej znanym zbiorem praw albańskich jest - "Kanuni  Leki Dukagjinit", Skanderbega Arberia, Kanuni z Laberii i Malare. Każde z tych  praw obowiązywało na innym terytorium Albanii. Kodeks Leka Dukagjniego był częścią prawa zwyczajowego obowiązującego wśród północnych klanów Albanii. Po śmierci Skanderbega w 1468 roku Leke był jednym z przywódców powstania przeciwko Otomańskim Turkom. Klan Dukagijna należał do najpotężniejszych w średniowiecznej Albanii, zaś Leke był jego głową w XV wieku.
Leki III Dukagjinit 1410-1481 przyjaciel Skanderbega i najbardziej znany twórca prawa Kanun na terytorium północnej Albanii. 
Pierwszy raz prawa zwyczajowe Albanii w formie pisemnej zebrał i opracował franciszkanin Shtjefën Gjeçovi (1873 - 1929), który z zamiłowania był etnografem. Pierwsza drukowana wersja Kanun ukazała się w Brukseli w latach 1897- 1899. W jęz. albańskim Kanun ukazało się w wersji  drukowanej  w Szkodrze ( drukarnia franciszkanów), cztery lata po śmierci zakonnika, w 1933 roku.
Shtjefën Gjeçovi (1873 - 1929), franciszkanin, który zebrał i opisał prawa zwyczajowe w Albanii
Rękopis Shtjefëna Gjeçovia - zbiór praw zwyczajowych Kanun
Nazwa albańskiej waluty  - leke -  pochodzi od skróconego imienia Aleksender  (Leke) księcia Leke Dukagjini, twórcy zbioru praw zwyczajowych Kanun.
Albański banknot o nominale pięciu tysięcy leke z wizerunkiem Skanderbega
Funkcjonowanie prawa zwyczajowego Kanun opisał albański pisarz Ismail Kadare w książce "Krew za krew". 
W periodyku wydawanym w Krasnogrudzie ( Suwalszczyzna, okolice Sejn) "Krasnogruda" można znaleźć polskie tłumaczenie niektórych praw-paragrafów zawartych w Kanun Lekiego III Dukagjinitiego. Ku mej uciesze obie pozycje literackie znalazłam w mojej suwalskiej bibliotece.

Czym było/jest Kanun, że stało ponad prawem kościelnym i administracyjnym, ponad religię i dlaczego do dnia dzisiejszego wzbudza emocje? 
Trudno jednoznacznie określić kiedy Kanun zaczęło obowiązywać na terenach Albanii, chyba od zawsze towarzyszyło Albańczykom  lub to oni byli na "usługach" Kanun.
Wyjaśnienie tego fenomenu znalazłam po części w kolejnej książce Ismaila Kadarego "Generał martwej armii".
"Życie Albańczyków, jest jak wielkie przedstawienie teatralne oparte na dawnych obyczajach. Albańczyk żyje i umiera, jakby interpretował rolę, z tą różnicą, że dekoracjami są tu płaskowyże i góry. Albańczyk często umiera dlatego, żeby stało się zadość pewnym zwyczajom, a nie z przyczyn obiektywnych. Życie, które rozwija się na tych skałach pośród tylu ciężkich doświadczeń i niewygód, kończy się nagle na skutek nieostrożnego słowa, za daleko posuniętego dowcipu lub pożądliwego spojrzenia rzuconego na kobietę. Wendeta rozpętuje się nieraz bez najmniejszego udziału namiętności, wyłącznie dla zadośćuczynienia zwyczajowi. Gdy mściciel zabija swoją ofiarę, nawet wtedy stosuje tylko paragraf kodeksu zwyczajowego. Te pradawne paragrafy plączą im się pod nogami przez całe życie. W ten sposób Albańczycy przez całe wieki grają krwawą sztukę teatralną". "W ciągu całej historii Albańczycy przemierzali swój kraj z bronią na ramieniu, żywią głęboki szacunek do brawury, nawet u nieprzyjaciela, gardzą natomiast tchórzami. Są narodem surowym i honorowym, zaraz po urodzeniu wkładają im karabin do kołyski, aby ta broń stała się nieodłączną cząstką ich egzystencji, składnikiem ich osobowości, istotnym elementem ich życia. Albańczycy zawsze zabijali z rozkoszą i sami też chętnie dawali się zabijać. Gdy nie mieli pod ręką wroga, z którym można by się bić, zabijali się między sobą. Ich instynkt popycha do wojny, ich natura domaga się tego. Wprost żąda."
Albańczycy składają dziecku takie oto życzenie: "Obyś żył długo i umarł od kuli!" Śmierć naturalna na skutek choroby czy starości była wstydliwa, a jedynym celem Albańczyka było gromadzenie kapitału honoru na mały pośmiertny pomnik.

Ten krótki opis charakteryzuje Albańczyków i ich stosunek do walki, honoru i przestrzegania ustalonych zasad - Kanun.
Albańczycy... obowiązkowo z bronią w dłoni.
Kodeks Leka Dukagjiniego podzielony jest na XII części: Kościół, Rodzina, Małżeństwo, Dom, Inwentarz i Własność, Obietnice, Honor, Szkody, Prawo odnoszące się do przestępstw, Prawo sądowe oraz Przykłady i Wyjątki. Najwięcej emocji do dnia dzisiejszego wzbudza zapis Kanun odnoszący się do honoru i zemsty. Jest to zbiór praw dzikich i bezlitosnych, ale jednocześnie najpotężniejszych na tym świecie, jak mawiają Albańczycy. Przy zapisach Kanun, Kodeks Hammurabiego czy inny zbiór praw jest dziecinną zabawą.
Tabliczka z prologiem Kodeksu Hammurabiego; zbiory Luwru, Paryż
Mnie z kolei, jako kobietę, szokują zapisy dotyczące prawa i obowiązków kobiet, które po części obowiązują po dziś dzień w Albanii.
I tak...
Małżeństwo.
Według prawa Kanun małżeństwo  oznacza powiększenie domostwa o jedną osobę jako siłę roboczą i wydanie dzieci na świat. Kobieta jest równa zwierzęciu pociągowemu, nie obejmuje jej prawo krwi, za zabicie kobiety nie płaci żadnej kary.
Do obowiązków męża należało dbać o żywność, ubiór i wszystko czego potrzeba do życia, dbać o honor swojej żony i nie pozwolić, by się na cokolwiek skarżyła.
Do obowiązków żony należało - dbać o honor męża, nie kaprysić, być mu posłuszną, spełniać obowiązki, dbać o dzieci i ich dobre wychowanie, dbać o ubiory, nie decydować o przyszłych wyborach żon i mężów swoich synów i córek.
Poza tym Kanun uznaje za spadkobiercę syna, a nie córkę. Do wnuka krwi należy spadek, a nie do wnuka po mleku, czy do wnuka po córkach. Linia krwi (ojciec) ma zawsze pierwszeństwo niż "linia mleka" ( matka).
Dnia ślubu nie wolno odraczać, nawet w przypadku śmierci w rodzinie, nawet gdyby panna młoda była umierająca, nawet gdyby trzeba ją było nieść. Gdy panna młoda wchodzi do domu, śmierć zeń wychodzi. 
Rodzina panny młodej wręcza zięciowi "błogosławioną kulę posażną" ze słowami "Niech będzie błogosławiona twoja ręka", mąż ma prawo zabić żonę gdy ta sprzeniewierzy się prawom małżeńskim, splami honor męża, będzie próbowała od niego odejść, jeśli okaże się, że nie jest dziewicą. Głowa rodziny mógł zabić syna i córką, a za ten czyn zapisy Kanun nie wymierzały kary.
Albańska szlachcianka
Jak wcześniej wspomniałam, Kanun reguluje chyba wszystkie kwestie związane z życiem ziemskim Albańczyka, zapisy dotyczą podatków, pól, polowań, rybołówstwa, długów i pożyczek, darowizn, kar za krzywoprzysięstwo, kamieni granicznych, fundamentów domów, grobów, kościołów, dróg, jarmarków, wesel, pastwisk, kanałów nawadniających, młynów, ugorów, stad zwierząt a nawet pasiek.  W całym zbiorze praw zwyczajowych są i takie, które godne są pochwały, są to zapisy dotyczące gościnności i opieki nad osobami starszymi. Teraz, gdy bardziej szczegółowo zapoznałam się z Kanun, rozumiem dlaczego będąc w Albanii widziałam młodych ludzi, którzy towarzyszyli seniorom, czy to na plaży, na zakupach, w drodze do domu, świątyni. Obrazek bardzo nietypowy jeśli chodzi o pozostałą część Europy. Tego z pewnością można zazdrościć Albańczykom. Osoba starsza nie jest spychana na margines życia. Jest łącznikiem pokoleń!
Częsty widok na albańskich ulicach- starsza osoba i młodzieniec opiekujący się seniorem rodu.
Kanun w VIII rozdziale określa prawa i obowiązki gości i gospodarza.
Dom Albańczyka należy do Boga i do gościa, a dopiero potem do gospodarza i jego rodziny, gość nie może wejść do domu, nie wołając wpierw zza płotu. Po wołaniu gościa, głowa domu albo ktoś z domowników odpowiada i wychodzi mu naprzeciw. Wita się z gościem, zabiera mu broń, prowadzi do domu. Zawiesza broń obok innych na ścianie, apotem sadza gościa blisko kominka. Chleb, sól i serce, ogień na kominku, posłanie znajdą się dla gościa o każdej porze dnia i nocy. Gościa trzeba odprowadzić tak daleko jak sobie zażyczy i jest wtedy pod opieką gospodarza domu i ziemi. Ale jeśli gość zostaje zabity na oczach gospodarza, Kanun każe go pomścić. Jeśli gospodarz zdąży się odwrócić, nie spada na niego obowiązek zemsty. Jeśli nie ma świadków morderstwa trzeba wierzyć słowu, tego kto o tym opowiada. Jeśli gość umiera/ upada twarzą zwróconą ku wsi, gospodarze, którzy go gościli muszą go teraz pomścić.  Spraw, których nie regulował Kanun rozstrzygał egzegeta, mediator lub "mistrz krwi".
Jeśli ktoś zaniechał zemsty lub postępował niezgodnie z zasadami Kanun  kara była różna - palenie domów lub całych wsi, wydalenie winnego wraz z rodziną poza granice flamuru (rodu), wygnanie i życie w izolacji aż do śmierci ( nie mógł taki ktoś brać udziału w pogrzebach i ślubach), nie mógł od nikogo pożyczyć mąki), zakaz uprawy ziemi oraz wycięcie drzew w ogrodzie, zakaz noszenia broni na ramieniu i u pasa przez tydzień lub dwa, przywiązanie łańcuchem lub uwięzienie w domu, pozbawienie gospodarza władzy w rodzinie, otrzymywał kawę podawaną pod zgiętym kolanem. Według starych praw można było darować przelanie krwi ojca, brata, nawet własnego dziecka, ale nigdy gościa. Gość w domu Albańczyka miał pewien zakaz, którego nie mógł złamać, ponieważ parasol ochronny  wynikający z praw Kanun nie obowiązywałaby wtedy właściciela domu, gość nie mógł podnieść pokrywki garnka... a jeśli to zrobił stałby się wrogiem gospodarza.
Ciekawym, no, może nie ciekawym, ale zdumiewającym był zapis Kanun dotyczący praw własności ziemi.
"Granice są nietykalne, podobnie jak szczątki w grobach. Kto zabija dla naruszenia granic, zostaje rozstrzelany przez całą wieś. Jeśli zabójstwo dokonana się w czasie kłótni o granice, grób wytycza granicę. Jeśli ofiara nie skona na miejscu, lecz w jakiś sposób dojdzie, dowlecze się czy dopełznie do czyjegoś pola, to tam, gdzie runie na ziemię powstanie jej murena-grób. Wyznaczy ona na wieki nowe granice, mimo że znajdują się one na cudzym gruncie.Jeśli dwie osoby padną martwe w pewnej odległości od siebie, granicami będą miejsca upadku ciał, a przestrzeń między nimi stanie się ziemią niczyją."
Ziemie dzieliły się  na dwie grupy- pola uprawne i ziemie leżące odłogiem z powodu wendety. Ludzie, którzy mieli dokonać zemsty, pracowali na roli, bo to oni mieli zadać śmierć. Ci zaś, którzy spodziewali się zemsty, porzucali wszelki prace i chronili się w wieżach odosobnienia. Sytuacja odwracała się gwałtownie, gdy mściciel dokonał zemsty. Ten stan rzeczy utrzymywał się do następnego zabójstwa. Wtedy ponownie się wszystko odwracało. doprowadzało to głodu, bo przecież zemsta była ważniejsza od uprawy ziemi.
Przerażającym zapisem w prawach zwyczajowych jest tzw. prawo krwi - gjakmarrja ("upuszczanie krwi"). W społeczeństwie rządzonym przez zemstę (po albańsku hak), jeśli członek twojej rodziny, lub twój gość zostanie zabity przez członka wrogiego klanu, masz obowiązek go pomścić. Jeśli to zrobisz, rodzina zabitego prze ciebie mężczyzny (kobiet i dzieci nie brano pod uwagę) musi zabić ciebie lub jeśli to niemożliwe twojego krewnego płci męskiej. W ten sposób za sprawą wendety znikały całe albańskie klany. Mężczyźni, którzy brali udział w wendecie ukrywali się w kamiennych wieżach kullach, bez okien a tylko z otworami strzelniczymi. Tam często spędzali całe życie. Role męskie przejmowały kobiety - uprawiały ziemię, handlowały, zajmowały się męskimi rzemiosłami.
Wieża - jedyna kulla w Albanii udostępniona do zwiedzania turystom, Theth
Wieża kulla, Albania
Albańczycy przed domem - twierdzą - kullą.
W przypadku braku mężczyzn w rodzie, obowiązek krwawej zemsty przejmowały kobiety - tzw. zaprzysiężone dziewice. Taką rolę mogły także przyjmować kobiety, które nie chciały wyjść za mąż ( aby nie hańbić rodziny wyrzekały się bycia kobietą, wtedy krwawa zemsta nie spadała na rodzinę kobiety). Zaprzysiężona dziewica składała śluby czystości, mogła nosić broń, przesiadywać w towarzystwie mężczyzn, jeść i pić wraz z nimi. Takie kobiety nie mogły do końca swego życia wrócić do bycia kobietą. Obecnie w Albanii żyje kilka kobiet, które z wyboru stały się "mężczyznami". Alice Munro w jednym z opowiadań "Albańska dziewica" opisała trzecią płeć i pokręconą psychikę takiej kobiety. Przy takich zapisach Kanun odnoszących się do praw kobiet, sadziłam, że prawa wyborcze albańskie kobiety uzyskały późno. Na tle Europy nie jest tak źle... Całkowite prawa wyborcze Albanki otrzymały  w 1945 roku, a najpóźniej obywatelki Liechtensteinu - w 1984r., ale chyba Szwajcaria jest "liderem" w przyznawaniu praw wyborczych dla kobiet. Jeden z kantonów w Szwajcarii pozwolił kobietom głosować dopiero w 1990 roku! W 1975 roku w Hiszpanii zniesiono np. zapis "o całkowitej kontroli żony przez męża".
Diana Rakipi, która stała się zaprzysiężoną dziewicą w wieku 17 lat, po tym jak odmówiła pójścia za mąż za mężczyznę, którego wybrali jej rodzice, gdy była jeszcze dzieckiem.
W czasach komunizmu wendeta została prawie całkowicie usunięta z życia Albańczyków. Może nie usunięta, ale uśpiona na długie lata. Zjawisko to, po odzyskaniu niepodległości przez Albanię,  ponownie otworzyło "krwawy kodeks". Odrodziły się wendety sprzed kilku pokoleń, a otwarcie granic umożliwiło rozprzestrzenienie się krwawej zemsty  we Włoszech, Grecji lub innych zakątkach świata. Jedni uciekają przed zemstą a drudzy- mściciele ich poszukują.
W Szkodrze, o której pisałam w poprzednim poście, niektóre ulice są gettami dla uciekinierów. Nie wpuszcza się tam żadnych obcych, by ci nie zadali śmierci ukrywającym się tam mężczyznom. W takich enklawach mężczyźni nie muszą być zamknięci w domach- kullach. Kobiety jednak nadal przejmują role męskie, oprócz uprawiania ziemi.  Młodym chłopcom nie pozwala się chodzić do szkoły, by nie padli ofiarą zemsty, przestali działać mediatorzy z Kanun i dlatego obecna albańska wendeta jest trudna do zatrzymania. Rolę rozjemców zwaśnionych stron próbuje przejąć kościół katolicki i organizacja"Sprawiedliwość i Pokój". Kanun nie dotyczy duchownych więc nie dotyczy ich także krwawa zemsta.
Zapisy w Kanun dotyczące wendety są bardzo szczegółowo opisane. Jeśli się dokona zemsty i zabije ofiarę, należy zabitego ułożyć twarzą skierowaną ku niebu i oprzeć broń o jego głowę - pozostawienie zabitego na brzuchu, z odrzuconą strzelbą było hańbą nie do wymazania. Osoby dokonujące wendety muszą nosić czarne opaski na rękawach swoich ubrań, zarówno ci co mają zadać śmierć, i ci, których śmierć ma dosięgnąć. W domu wykonującego zemstę, była rozpiętą pokrwawiona koszula zabitego, a gdy ślady krwi stawały się żółte i płowe, przychodził czas na wendetę. Jeśli dokonano "udanego" odwetu - kobiety dopiero wtedy prały poplamioną koszulę.
Ciało zabitego mężczyzny należało później przynieść na noszach zbitych z czterech konarów buka. Ojciec ofiary musiał czekać przed domem  i zadać pytanie: - "Co mi przynosicie? Ranę czy śmierć". Później należało obwieścić żałobę wsi.
Po zabiciu obowiązywała 24 godzinna besa, która pozwalała na krótki rozejm między zwaśnionymi rodzinami. O tę besę (małą,jednodniowa) jak i (wielką) trzydziestodniowa należało prosić rodzinę zmarłego. Jeśli rodzina zamordowanego nie udzieliła besy, można mordercę, zgodnie z Kanun, zabić.
Na pogrzeb ofiary przybywali płaczkowie - drapali sobie twarze i wyrywali włosy, jak nakazuje obyczaj. Nie myli zakrwawionych twarzy we wsi w której dokonano  zabójstwa, ani po drodze, mogli to zrobić dopiero u siebie w domu. Na pogrzebie i stypie musiał być także mściciel- morderca, tego wymagał Kanun. Za zabicie należało zapłacić tzw. podatek od krwi. Pojednania między zwaśnionymi rodami zdarzały się niezmiernie rzadko. Mediatorzy tzw. "mistrzowie krwi" udawali się do zabójcy na posiłek wykupu krwi. Zgodnie ze zwyczajem jedli z zabójcą obiad i ustalali cenę krwi, należało później wyryć nożycami i młotkiem krzyż na drzwiach zabójcy, wymienić z nimi krople krwi i zgoda raz na zawsze byłaby przypieczętowana. Należało także obejść wszystkie pomieszczenia domu i tupiąc głośno w podłogę przegonić najmniejszy nawet cień krwi. Był tylko jeden warunek, wszyscy, dosłownie wszyscy członkowie zwaśnionych rodów musieli chcieć zgody. Wystarczyło jedno "nie" któregoś członka rodu, a nie mogło dojść do pojednania. Tak jest i obecnie, jedno "nie" któregoś krewnego mieszkającego np. w Ameryce nie może pogodzić zwaśnionych rodzin w Albanii.
Sprawa wendety bardzo komplikowała się gdy potencjalna ofiara została raniona, a nie zabita. Lekarze od prawa zwyczajowego ustalali wysokość odszkodowania, drogo kosztowała rana zadana w głowę - była to połowa długu za krew. Pozostałe rany dzielą się na dwie kategorie zależnie od tego, czy znajdują się powyżej, czy poniżej pasa. Należało wypłacić odszkodowanie, albo uznać ranę jako uregulowanie połowy długu za krew. Jeśli zabójca nie płacił i wliczał ranę na poczet całego długu - tracił prawo do zabicia, bo połowa krwi była odebrana i zostało tylko prawo do zadania kolejnej rany aby spłacić drugą połowę rany. Wtedy mściciele nie mogliby dokonać zemsty zabicia. Dlatego też zabójcy płacili rannym aby mogli ich później, po wyzdrowieniu, "całkowicie" unicestwić.

Górale północnej Albanii
To był i jest horror, i na dokładkę trwający non stop, to takie perpetuum mobile - ja zabiję ciebie, później twój krewny zabije mnie...aż do wymordowania całej rodziny.
Wspomniałam wcześniej o besie, aby móc opisać zasługi Skanderbega.
Co to jest besa? - jest to podstawowe pojęcie kodeksu moralnego Albańczyka, to słowo oznacza wiarę, rozejm, rodzaj zawieszenia broni, zaprzysiężonej ochrony, poszanowanie danego słowa, gwarancję, parol, słowo honoru.
W wieku XV, gdzie praktycznie wszystkie rody albańskie były ze sobą skłócone, gdzie każdy na każdego czyhał aby go zabić, trudno było zespolić Albańczyków. Rzeczy niemożliwej dokonał Skanderbeg - zjednoczył i zjednał wszystkie rody i klany albańskie w walce przeciwko Osmańskim Turkom dzięki ogłoszonej besie, która dotyczyła całego kraju. "Prawo krwi" w czasie walk o wolność Albanii było zawieszone. 
Skanderbeg i przedstawiciele klanów albańskich - zamek w Krui / Albania
I w tym miejscu wracam do Skanderbega ...
Bohater narodowy  Albanii - Kastrioti Skënderbeu – Jerzy Kastriota Skanderbeg przyszedł na świat w Krui (lub w jednej z wiosek należących do ojca) w dniu 6 maja 1405 roku. Był jednym z dziewięciorga dzieci Vojsawy i Jana I (Gjon) Kastrioty ( najmłodszym z braci). Ród Skanderbega wywodził się z miejscowości Kastrat, to okolice Szkodry, na północy kraju.
Kruja i zamek Sknderbega, Albania
"Sen  Vojsawy, matki Skanderbega" - drzeworyt  Jörga  II 1533, opublikowany przez Vincenta Steinmeyera we Frankfyrcie w 1620 roku. Vojsava w snach widziała Jerzego jako dwugłowego smoka, którego ogon znajduje się w morzu, a paszcze  skierowane są w stronę Turcji.
Jan Kastriota, ojciec Skanderbega należał do albańskiej szlachty, po wielu walkach i potyczkach z Turkami (zmieniał nawet trzy razy religię w zależności od sytuacji politycznej), stał się wasalem sułtana. Jako rękojmię wierności władcy tureckimi posłał na dwór do Adrianopola czterech swoich synów, mały Jerzy miał wtedy 5 lat. Na dworze sułtana Jerzy pobierał nauki, uczył się sztuk walki a także strategii wojennych. Na dworze osmańskim przebywał 33 lat.Okazał się pojętnym uczniem, bo sułtan nadał mu tytuł generała i przydomek Aleksander Wielki ( ów Aleksander to perski bohater Iskender, który na długo przed Mahometem dokonywał podbojów i słynął z heroicznych czynów). Od tego imienia powstało nowe nazwisko - imię Jerzego "Iskender". Za odwagę otrzymał także tytuł książęcy bey. I tak Skanderbeg to połączenie imienia Aleksander /Skander i tureckiego tytułu szlacheckiego bey
Rycina z XVII wieku przedstawiająca Skanderbega walczącego na dworze sułtana.

W 1437 roku umiera ojciec Jerzego, pokonany przez Turków Osmańskich. Dobra ziemskie Jana Kastriota zostały prawie całkowicie rozparcelowany, poza niewielkim majątkiem w górach. Poddani Jana odmówili złożenia broni, oświadczyli, że zrobią to dopiero z chwilą przejęcia spadku po zmarłym, przez któregoś z jego synów. I chyba to był przełomowy moment w życiu Jerzego. Skanderbeg będąc na służbie na dworze sułtana, pertraktował za plecami Turków z albańskimi przywódcami klanów aby przeciwstawić się Imperium Osmańskiemu. Prowadził  także  w tajemnicy przed Turkami, rozmowy/korespondencję z polskim królem Władysławem III Warneńczykiem i królem Neapolu Alfonsem V. Podwójna gra Skanderbega na dwóch frontach trwała kilka lat. W 1443 roku Skanderbeg "porzucił" służbę u sułtana  po dotkliwej porażce zadanej Turkom w Serbii. Skanderbeg dotarł na zamek w Krui i wywiesił tam godło swego rodu - dwugłowego orła na czerwonym polu, obecnie stanowiącego flagę Albanii. 
Herb rodu Kastriotów

Flaga Skanderbega do dnia dzisiejszego powiewa na zamku w Krui, jak i na pozostałych albańskich zamkach, twierdzach. Flagę z rodowym herbem Skanderbega można zobaczyć dosłownie wszędzie. Albańczycy są z niej niezwykle dumni.  
Zamek Skanderbega w Krui, gdzie obecnie mieści się muzeum bohatera narodowego Albanii
Sprzedawca lodów i obowiązkowa flaga Albanii
Po powrocie do Krui, Skanderbeg wykonał krok, który zapewnił mu miejsce w historii. Albańskie klany, jak ich szkockie odpowiedniki w tych samych czasach, większość czasu poświęcały na wewnętrzne konflikty, co czyniło je łatwym celem dla lepiej zorganizowanych najeźdźców.
Skanderbegowi udało się zebrać wszystkich wodzów klanowych w Lezhy - 2 marca 1444 roku i  skłonić do odłożenia na bok kłótni, waśni i zemsty czyli ogłosił  ogólnonarodową besę. Słynne są słowa Jerzego wypowiedziane w Krui: "Nie przyniosłem wam wolności. Znalazłem ją pośród was", tymi słowami przywitał przedstawicieli rodów albańskich 28 listopada 1443 roku na trzy miesiące przed utworzeniem tzw. Ligii z Lezhy czyli porozumienia Książąt Albańskich w walce przeciwko Turkom.
Przysięga w Lezhy zwana jest beselidhja i na jej cześć został nazwany główny plac miasteczka. 
Centralny plac w Lezhe i Zeus, który jest porównywany do Skanderbega.
Besa w Lezhy pozwoliła klanom skupić się na odpieraniu najeźdźców przez ... 34 lata. Kruja była oblegana czterokrotnie. Dopiero w 1478, 10 lat po śmierci Skanderbega, załoga twierdzy w Krui została zmuszona do poddania się. W Krui mieściło się centrum oporu antytureckiego od czasów, gdy ojciec Skanderbega zorganizował pierwsze powstanie w 1430 roku, ostatnie powstanie przeciw panowaniu tureckiemu miało miejsce w Krui w 1906 roku.  Okupanci - zdobywcy chcieli usunąć wszelkie ślady symbolizujące wolnościowe skłonności Albańczyków, niszcząc zamek w Krui, Rozmiar klęski powiększyło trzęsienie ziemi w 1617 roku.
Zamek w Krui, odbudowany  w1982 wg. projektu córki Hodży Odbudowany zamek przypomina "radosną twórczość" szalonego architekta.
Część fundamentów zamku  w Krui, Albania
Skanderbeg, mimo iż posiadał znacznie mniejszą ilość wojska niż Turcy Osmańscy, potrafił na 25 przeprowadzonych bitew przegrać tylko jedną w Beracie. Jako, że znał od podszewki strategię wojenną Turków, bo przecież większość swego życia spędził u boku sułtana, stosował przeróżne fortele, zasadzki, pułapki, przemyślane i wymyślne taktyki gry wojennej, co owocowało, skuteczną obroną przed najeźdźcą.
Rycina z XVI wieku przedstawiajac walki Turków Osmańskich z żołnierzami Skanderbega.
Legenda opowiada, że Skanderbeg zwabił w pułapkę Turków... wysyłając nocą w góry, obok Krui, stado kóz z przymocowanymi zapalonymi świeczkami do rogów zwierząt.  Turcy uważali, że jest to ucieczka żołnierzy Skanderbega i atakując "uciekinierów" wpadli w zasadzkę. Takich forteli Skanderbeg stosował dużo więcej.
Bohater Albanii jest przyrównywany do Zeusa, który to był karmiony przez nimfy mlekiem kozim.
Hełm Skanderbega ozdobiony jest wizerunkiem właśnie... kozy, która jest symbolem zwinności i sprytu. Chyba nie warto w Albanii cytować polskiego przysłowia - "Głupi jak koza..." bo można narazić się Albańczykom. :)
Skanderbeg wziął za żonę  Andronikę (Donikę) Arianiti, która była córkę albańskiego księcia Gjergija Arianity, który tak jak Jerzy walczył z osmańskim terrorem.
Andronika (Donika) Arianita, żona Sknderbega, rycina Johanna Theodora de Bry (1561 - 1623)
Ślub odbył się 21 kwietnia 1451 roku w klasztorze Ardenica. Wesele trwało trzy dni, wśród gości byli przedstawiciele Neapolu i Wenecji oraz orszak składający się z 500 żołnierzy. Państwo Skanderbegowie posiadali tylko jedno dziecko - syna, Jana Kastrioti II.
Klasztor Ardenica, gdzie odbył się ślub Skanderbega i Doniki w dniu 21 kwietnia 1451 roku
Po śmierci Skanderbega, Donica wyemigrowała wraz z synem do Neapolu, zabierając ze sobą skarby rodowe, a także słynny hełm i miecze męża. Syn Skanderbega - Jan, później wnuk Jerzy powrócili do Albanii  walcząc o niepodległość Albanii. Donica zmarła w Walencji w dniu 8 marca 1506 roku w wieku 73 lat, jej grób znajduje się w kościele św. Trójcy.
Hełm Jerzego trafił najpierw do Włoch, a później Tyrolu, aby ostatecznie, znaleźć się w Muzeum w Wiedniu w Austrii.
Muzeum Kunsthistorisceches, Wiedeń Austria, gdzie w sali "Maximilian"znajduje się oryginalny hełm i dwa miecze Skanderbega.
Na zamku w Krui znajdują się repliki - kopie hełmu i mieczy Skanderbega.
A tak wygląda oryginalny hełm Skanderbega. Hełm z wizerunkiem kozy ważący 3 kg oraz dwa miecze były pokazywane w Muzeum Narodowym w Tiranie w 2013 roku. Prezentowane uzbrojenie Skanderbega  wzbudziło tak wielkie zainteresowanie wśród Albańczyków, że muzeum przestało nawet biletować wejścia. 
Muzeum Narodowe w Tiranie i prezentacja oryginalnego hełmu i mieczy Skanderbega, styczeń 2013r.
Na hełmie Skanderbega widnieje łacińska inskrypcja - NA PE RA DO RE BT ( Jezus z Nazaretu, Błogosławiony Książę, Król Albanii, Pogromca Turków, Król Epiru)
Podpis Skanderbega
Jerzy Kastriota Skanderbeg zmarł 17 stycznia 1468 w Lezhe, przyczyną śmierci była malaria lub nieznana choroba zakaźna.

Skanderbeg na łożu śmierci, rycina z XVI wieku
Bohater narodowy Albanii został pochowany w kościele św Mikołaja, którego budowę ukończono w 1459 roku, na dziewięć lat przed śmiercią Skanderbega. Kościół został zburzony przez Turków, a grób splądrowany i sprofanowany. Turcy rozgrabili szczątki Skanderbega tworząc z kości amulety.
Ruiny kościoła św. Mikołaja z XIV wieku w Lezhe i grób Skanderbega
Grób Skanderbega w Lezhe
Jedną z ciekawostek jest to, że grobem przez trzydzieści lat (1878-1908)  opiekował się polski ksiądz, a później biskup  Franciszek Malczyński z Hołubi. Został powołany na biskupa Lezhe za zgodą władz tureckich.
Najwięcej informacji o życiu i zasługach Skanderbega dostarczył albański historyk i duchowny Marin Barleti. Największym osiągnięciem Barletiego było dzieło "Historia życia i czynów Skanderbega" (Historia de vita et rebus gestis Scanderbegi), które zostało opublikowane w Rzymie ok. 1508-1510.
"Historia życia i czynów Skanderbega" Marina Barletiego
Na język polski historię Skanderbega przetłumaczył  i wydał w 1569 roku Cyprian Bazylik ( muzyk, pisarz, tłumacz)  w drukarni Radziwiłłów w Brześciu Litewskim.
"Historia o żywocie i zacnych sprawach Jerzego Kastryota, którego pospolicie Szkanderbegiem zową,", tłumaczenie z 1569 roku  i druk Cyprian Bazylik
Strona z "Historii o żywocie i zacnych sprawach Jerzego Kastryota, którego pospolicie Szkanderbegiem zową," starodruki Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego
Gdyby nie wygrane bitwy Skanderbega, zapewne mapa Europy wyglądałaby zupełnie inaczej.  W walce przeciwko państwu osmańskiemu, Jerzego wspierało  Państwo Weneckie, Neapol i król Aragonii i Neapolu Alfons V. Zasługi Skanderbega doceniali także: Papież Pius II, Mikołaj V, Kalikst III, a Paweł II nadał mu tytuł Athleta Christi ( Zapaśnik Chrystusa). Taki tytuł otrzymało tylko czworo władców na świecie. Wspomniany Skanderbeg, Ludwik I Wielki Węgierski, Jan Hunyady (Węgry) i Stefan III Wielki (Mołdawia). Historia życia  Skanderbega była inspiracją dla wielu poetów, pisarzy, a Antonio Vivaldi i Francois Fracoeur napisali muzykę do oper "Scanderbeg".
Afisz Opery Narodowej w Tiranie zapraszający na operę Antoniego Vivaldiego "Scanderbeg".
Władca Mołdawii Stefan III Wielki, co ciekawe, był przyjacielem Draculi tak, tak, tego Draculi, czyli Włada Palownika, który także walczył z Turkami Osmańskimi. Jak widać, branie dzieci w charakterze zakładników, nie zawsze wychodziło na dobre Turkom. Jerzy Kastriota Skanderbeg jak i Wład Palownik "Dracula" byli zakładnikami na dworze sułtana, stanowili gwarancję poddaństwa i posłuszeństwa Turkom Osmańskim. To co wyczyniał  Wład Palownik Turkom w rewanżu za lata tureckiej niewoli obrosło wieloma legendami... to temat do opowiedzenia w innym poście.
Ciekawym wątkiem w walce z Turkami jest korespondencja króla polskiego, Władysława III Warneńczyka.
"Z Bożej Łaski król Polski, Węgier, Dalmacji, Chorwacji, Raszki, Bułgarii, Slawonii, ziemi krakowskiej, sandomierskiej, łęczyckiej, sieradzkiej, Kujaw, pan i dziedzic Pomorza i Rusi, najwyższy książę Litwy", a Skanderbegiem.
Dzięki włoskiemu księdzu  Marinowi Barleti zachowały się listy z czasów walk z Imperium Osmańskim. Listy były przechowywane na zamku "Rozafa" w Szkodrze. Skanderbeg nigdy nie spotkał się z polskim królem..., ale gdyby nie Jerzy Brankowicz władca Serbii, który to uniemożliwił przemarsz wojsk albańskich pod Warnę w 1444 roku, to ciekawe jakby potoczyły się losy Europy.W odwecie za klęskę wojsk polskich i węgierskich, Skanderbeg niszczył w najazdach ziemie serbskie.
Marin Barleti ( 1450 - 1512)
Fresk przedstawiający Jerzego Brankowicza ( ur. 1375-zm.14560, klasztor Espphigmen z 1429w Athos
A taka była treść owych listów dyplomatycznych pomiędzy europejskimi władcami, ileż tam można znaleźć dyplomacji i starań o wolną Europę. Tyle lat minęło a obrona granic Europy jest nadal aktualna, tylko skąd wziąć takich bohaterów, którzy nie boją się stawić czoła islamizacji Starego Kontynentu? I to osamotnienie Polski i Węgier w tamtych czasach..., jak widać historia lubi się powtarzać. 
Przetłumaczone z łaciny listy Władysława III Warneńczyka i Skanderbega znalazłam w książce Jana Grzegorzewskiego, wydanej we Lwowie w 1914 roku
List Władysława III Warneńczyka do Skanderbega po zwycięskiej bitwie króla polskiego i Hunyada pod Złaticą. 

"Dzieło to snać fortuny, opóźniającej gratulacye nasze, skoro teraz możemy Ci winszować nie tylko szczęśliwego odzyskania państwa, ale też mądrej i szczęśliwej obrony. A cieszymy się tem bardziej, gdy z pomocą Bożą męstwo Twoje nie tylko przyrost i pożytek Tobie dało, ale i całemu Chrześcijaństwu, dla którego nie najpośledniejszym złem byłaby zagłada ludu epirockiego.Gdy Jan Kastriota, rodzic Twój, jak słyszę - wysoce zasłużony i od wszystkich poważany, umarł Tobie, synowi swemu, który przymusowo żyłeś na obczyźnie, nie mógł pozostawić państwa odziedziczonego, ani też powierzyć pieczy innego, gdyż takowe zagarnął był pod swą władzę Amurat. O, gdyby też Bóg był ku szczęściu jego życie mu przedłużył, by mógł oglądać powodzenie syna! Nie mówiąc z uszczerbkiem dla innych - widzę w Tobie księcia, obdarowanego w tych ciężkich czasach wielkimi darami ciała i duszy, zesłanego jakoby przez Opatrzność Boską nie tylko dla bezpieczeństwa i całości kraju epirockiego, ależ całemu ludowi Macedonii, uległemu rabunkowi Ottomanów, dla przywrócenia dawniejszego jego stanu prawnego posiadania. Jakoż(pomijając dawniejsze cnoty Twoje, w które urosłeś wśród lat młodocianych i mimo zawiści barbarzyńców) - cóż bardziej chlubniejszego i podziwu godniejszego nad ową świeżą wiktoryę Twoja nad Ali baszą, o której wieści wiarygodne doszły do mnie."
"Ale teraz, o Skanderbegu, za zrządzeniem Nieba, które Cię raji dla tych ciężkich czasów Chrześcijaństwa, otwiera się przed Tobą pole jeszcze większego honoru. Teraz nadarza się Ci sposobność wykonać pomstę na Amuracie nie tylko za dawne i nowe krzywdy, Tobie wyrządzone, ale i za ucisk i poniewierkę wiary w ogóle, jeśli zechcesz zwycięskie zastępy swoje poprowadzić wspólnie i ze sprawami naszemi, które nie dano za przegrane.Wzywają Cię ku temu wszyscy książęta i mężowie mocarni Węgier i Polski, zaprasza kardynał od św. Anioła z pobożnem rycerstwem chrześcijańskim, już dawno gotowem wraz z nami do walki, a w oczekiwaniu jeno Waszych proporców. Jeśli tedy też od bogów nieśmiertelnych nadarzonej Ci sposobności nie ominiesz, nikt nie wątpi, jako Turcy pokonani i z Europy wydaleni zostaną."
"Myślę, zbyteczną byłoby rzeczą zachęcać Cię bardziej do tej sprawy, której obrona zapowiada zbawienie, światło i wolność, a zaniedbanie grozę niewymowną w przyszłości. My, Chrześcijanie długo tej sprawie służymy, zanadto ogniem objęci jesteśmy, aby ktoś mniemał, że pożar jeno w swą stronę wyłącznie ściąga. Słyszą te skargi książęta chrześcijańscy, ale żaden nie ruszył z ulgą i pomocą. Współczucie takie się okazuje, jak gdybyśmy  sami skazani byli na ponoszenie brzemienia ciosów. Nadzieja tedy w Tobie, w Twem męstwie wypróbowanym, w Twej mądrości odbierania ciosów wojny nieuniknionej. Nie tajno nikomu z jak wielkim poświęceniem się wypadałoby Ci zadość uczynić wezwaniu po pokoju zawartym, po stratach, już poniesionych przez lud Twój.  Ale tem Ci większy dank Twemu zacnemu imieniu, tem większa chwała wdzięcznej potomności. A co dziś uczynisz dla zdrowia i godności Naszej, to i My zawsze gotowiśmy odwzajemnić Tobie  - na chwałę Twoją i pożytek Państwa Twego. ( 4 lipca 1444 rok)
Fragment listu gratulacyjnego  z  lipca 1444 roku. napisanego przez polskiego króla Władysława Warneńczyka do Skanderberga
A oto odpowiedź Skanderbega do króla polskiego Władysława Warneńczyka:
" Z wielką radością i pożądaniem otrzymałem pismo Twoje, Królu niezwyciężony, które też odczytanem zostało na zgromadzeniu książąt moich; a żadnego między nimi nie było, kto by z aplauzem nie uznał wielce godziwej i pięknej okazyi walki i potrzeby w niej udziału. Wszyscy prywatnie i publicznie wyrażali wdzięczność bogom nieśmiertelnym, że mogą wespół z najlepszym z Królów i Chrześcijaństwem okazać gorliwość swoją. Wielce się więc sam cieszę z takowej gotowości i afektów rycerzy naszych dla Ciebie i dla sprawy wspólnej, ku chwale wiary Chrystusowej. Któżby, nie będąc wrogim Boga i ludzi, nie miał przyklasnąć wojnie tak sprawiedliwej? Któżby, bez pohańbienia duszy, nie miał chętnie nieść żywota swego dla króla takiego, którego jako chrześcijanie wielbimy? Któżby nie pragnął połączyć niebezpieczeństw własnych z przelewającymi tyle krwi narodem węgierskim gwoli Chrześcijaństwa, gwoli sprawy wspólnej przeciw nieprzyjacielowi wspólnemu!
Oby Bóg Miłościwy pozwolił mi, Władysławie, przyprowadzić Ci na tę pełną chwały wojnę tyle mężów, ile serc gorących i żądnych boju bije w tym kraju, by dłużej Europa nie żyła pod grozą opresyi niegodziwego Amurata, by ustały te ofiary krwawe z krwi węgierskiej niesione na pola bazylejskie i warneńskie. Lecz po co nam żale rozlewać! Żywota naszego nie skąpim w walce o Chrześcijaństwo. Do owych piętnastu tysięcy wojowników, którzy świeżo w Macedonii pobili Alego paszę, dołożę drugie tyle i z nimi ile możności rychło oddam się do rozporządzenia Twego, szczęśliw się czując, że mogę podążać w ślady Twoje" 4 lipca 1444 roku

I jak tu nie kochać Skanderbega i Albanii?  Chyba niewiele było państw i władców w historii Polski, którzy tak ochoczo, bez chwili wahania, stanęli do wspólnej walki. Za taką postawę Skanderbega, w Polsce powinien stać choćby jeden pomnik przedstawiającego albańskiego bohatera.
Postawa Skanderbega w obronie chrześcijaństwa ( może nie tylko chrześcijaństwa), w Europie jest upamiętniona w... Gdańsku.  
W Gdańsku, na fasadzie Złotej Kamienicy przy Trakcie Królewskim, Długi Targ 41, w reliefach pod alegorią "Sprawiedliwości i Męstwa"znajdują się wizerunki Skanderbega i Hunyadiego. W tle widoczna jest wycofująca się horda turecka ustawiona w charakterystyczny półksiężyc. 
Jan Hunydy wojewoda siedmiogrodzki i regent Węgier "Przeklęty Jan", obraz Lotza Karloya ( 1830-1904)
Ówczesny burmistrz Gdańska Johann Speymann był pomysłodawcą i fundatorem kamienicy, umieścił w 1625 roku na fasadzie kamienicy m.in.wizerunki bohaterów walczących z Turkami Osmańskimi, nie tylko ze względu na umiłowanie wolności, ale z wdzięczności, że Turcy nie zamknęli drogi wodnej do portu w Gdańsku. Gdyby  Turcy zablokowali szlaki handlowe wiodące do portu w Gdańsku to upadłoby nie tylko miasto. 
Relief na III kondygnacji  z wizerunkiem Skanderbega (drugi od prawej) na gdańskiej Złotej Kamienicy
Złota Kamienica w Gdańsku
I jeszcze kilka słów o polskim królu - Władysławie III Warneńczyku. Został koronowany na króla gdy miał 10 lat - 25 lipca 1434 roku w Katedrze na Wawelu , a 16 lipca 1440 został koronowany w Białogrodzie Królewskim na króla Węgier. Już jako szesnastolatek skutecznie bronił granic Węgier przed najazdem tureckim. Zginął ( albo i nie) pod Warną 10 listopada 1444 roku w ataku na pozycje bojowe janczarów. Niektórzy historycy uważają, że Władysławowi udało się wydostać żywym z pola bitwy, kilka lat przebywał w klasztorze św. Katarzyny na Synaju, a później, Hiszpanii, Portugalii skąd dostał się na Maderę, gdzie podobno znajduje się jego grób.
To kim w takim razie była osoba, która zginęła pod Warną, a której głowę odciętą przez Turka Kodża Khazara, sułtan Murad II kazał zakonserwować w słoju z miodem? Makabryczne trofeum sułtan okazywał po bitwie na znak triumfu w głównych ośrodkach osmańskich - Adrianopolu i Bursie. Jeśli rzeczywiście Władysław III z Jagiellonów zginął pod Warną, to był to jedyny polski władca, który poległ na polu bitwy. Władysław miał tylko 20 lat.
Marcello Bocciarelli "Władysław II Warneńczyk" Zamek Królewski w Warszawie
"Bitwa pod Warną" Jan Matejko Muzeum Narodowe w Budapeszcie

Chyba dobrą puentą dotyczącą życia Władysława Warneńczyka jest wiersz Jana Kochanowskiego.
                                          " Król dwu koron Włodzisław, co bijąc Pogany
                                            We krwi swej chrześcijańskiej upadł zmordowany,
                                            Grób jego Europa, słup - śnieżne Bałkany.
                                            Napis: Wieczna pamiątka między chrześcijany."

Trudno jest nie napisać/opisać Krui, która jest dla Albańczyków miejscem, gdzie bije serce narodowego patriotyzmu. Albańczycy mawiają: - "Kto widział Kruję - odwiedził Albanię".
Kruja to dawna albańska stolica. Tu zawiązywało się życie polityczne Albanii, tu zakiełkowało i po raz pierwszy rozwinęło się państwo, tu nastąpiła udana próba scalenia narodu. 
Dzisiaj jest to malutkie miasteczko położone wśród gór u podnóża szczytu, który oczywiście nosi nazwę Skanderbeg. Wysokość góry to 1513 m. Obok rodowej siedziby Skanderbega znajduje się wieś Albanopolis wymieniona w dokumentach Ptolemeusza, której początki sięgają VII-VI wieku p.n.e. Od tej miejscowości Albania wzięła nazwę.
Widok na Kruję ze wzgórza zamkowego
Znalazłam taki oto cytat w książce "Trzy opowiadania" dotyczący Krui- "Mieścina uboga, skromna. Kilka wąskich uliczek wyłożonych kocimi łbami stanowi centrum, nad które wzbija się minarecik niby sztylet nad domami."
Mały meczet przy bazarze osmańskim, Kruja/Albania
Wejście do meczetu w Krui
Skromne wnętrze meczetu, Kruja
W Krui znajduje się także tzw dom modlitwy wyznawców Bektaszijja - Teqe ( święte miejsce medytacji, nauczania, kazań i badań). Bektaszijja to "czwarta religia" Albanii, jest to suficki tarikat islamu (ruch mistyczny), założony w XIII wieku. Bektaszijja przybywała do Albanii stopniowo wraz z duchownymi znanymi jako derwisze lub baba (ojcowie). Podróżowali oni samotnie lub w bardzo małych grupach, łączyli miejscowe tradycje, elementy pogaństwa z nauką sufitów. Zakładali oni ośrodki religijne teqe ( nazwa turecka tekke) w pobliżu miejsc związanych z legendami lub miejsc w inny sposób czczonych. Bektaszyci zostali wygnani z Turcji w roku 1925 i od tego czasu Albania stała sie głównym ośrodkiem tego ruchu.
Nie miałam okazji być we wnętrzu tekke w Krui, bo ... była zamknięta dla zwiedzających, wobec tego dołączam zdjęcia  grobów derwiszy z Konyi w Turcji.
Tekke w Krui (owalny budynek przy zamkowym murze)
Wnętrze tekke w 1926 roku i freski z 1789r.  Po roku 1945 dom modlitwy został zamieniony na magazyn art. budowlanych.
Groby derwiszy w Konyi, Turcja
Kruja, podobnie jak nasz Kraków, posiada legendę o smoku i księżniczce.
U podnóża skały, na której stoi obecnie tekke, znajduje się pieczara, gdzie kiedyś mieszkał siedmiogłowy smok pożerający codziennie dziewczynę "losem wybraną spośród wszystkich". Los wskazał również na królewnę, od niechybnej śmierci dziewczynę uratował stary derwisz, który zabił smoka cyprysową laską. W zamian poprosił króla o pozwolenie na zamieszkanie w pieczarze smoka i żyć w niej z jałmużny. Derwisz żył w pieczarze przez 40 lat, a wdzięczny lud codziennie składał mu trochę żywności - kęs chleba, garstkę oliwek, miseczkę kaszy. Im uboższy był pokarm tym wdzięczniej był przyjmowany. Po śmierci derwisza, dalej znoszono do jamy smoczej żywność... według legendy pokarmy przyjmuje duch starca.
Muzeum derwiszy w Konyi, Turcja
Kruja to także miejsce nasiąknięte krwią walczących powstańców Skanderbega i Lekiego. Przypomina mi walczącą Warszawę w Powstaniu. To tutaj miały miejsce krwawe walki o każdą garść ziemi. Jedną z najkrwawszych  rzezi mieszkańców Krui była ta z 1478 roku. W wyniku kapitulacji poskanderbegowskiej twierdzy, gdzie mieszkańcy byli wycieńczeni głodem, Turcy Osmańscy nie dotrzymali warunków poddania gwarantujących zachowanie życia załodze i mieszkańcom i kilka tysięcy mieszkańców Krui zabito bez względu na płeć i wiek.
Plan cytadeli w Krui.
Nad miasteczkiem góruje "zamek Skanderbega". To nie jest dokładnie  TEN zamek, ale jego nieudolna odbudowa  w duchu komunizmu. Ten budynek trochę nie pasuje do średniowiecznego charakteru miasta i zabudowań na wzgórzu. Nowy zamek zaprojektowała córka dyktatora Hodży - Pranavera wraz z mężem. Muzeum zostało otwarte 1 listopada 1982 r. W zamku obecnie mieści się Muzeum Historyczne poświęcone Skanderbegowi. W salach można obejrzeć ścienne malowidła przedstawiające walki powstańcze w XV wieku, dokumenty i prześledzić historię Krui i jej najważniejszego mieszkańca.
Oryginalny zamek został zbudowany w na początki XV wieku zniszczony przez Turków w 1467 roku. Po 33 latach w roku 1500 zamek starał się odbudować Venedicts. Na terenie cytadeli znajduje się także baszta obronna z XVI wieku, która została przebudowana wiek później  na wieżę zegarową. Pierwotnie wieża służyła do świetlnych powiadomień na zamku w Petrele i Durres. Długość murów obronnych zamku w Krui wynosi 804 metry i wczasach Skanderbega było tam 9 baszt obronnych. 
Zamek "Skanderbega" Kruja




Malowidła na fasadzie zamku przedstawiające zwycięskie wojska Skanderbega , autorem pracy jest Bakalli Naji
Fragmenty ruin po zburzonej cytadeli Skanderbega, Gdzieś tutaj znajdował się kościół katolicki, Kruja
W obrębie cytadeli znajdują się domy, w których nadal tętni życie. Kruja

Droga prowadząca na wzgórze zamkowe, Kruja
Będąc w Krui warto odwiedzić Muzeum Etnograficzne, które mieści się w dawnym domu arystokratycznej albańskiej rodziny Toptanich. Dom należał do jednej z najbogatszych rodzin w Albanii.
Tonush Topia z rodu Topianich - albański arystokrata i bliski współpracownik Skanderbega
Na parterze budynku można oglądać stare narzędzia rzemieślnicze wykorzystywane przy produkcji wina i rakii, do obróbki wełny, wyciskania oleju. Znajdują się tutaj także żarna, magazyny żywności, spiżarnie i warsztaty  gdzie naprawiono narzędzia gospodarskie.

Na piętrze domu znajdują się pomieszczenia mieszkalne. Aż 90 % zbiorów w muzeum są to eksponaty oryginalne, sprzed ponad 300 lat. Muzeum Etnograficzne w Krui jest uważane za jedno z najlepszych i najpiękniejszych na Bałkanach.

Muzeum może także poszczycić się bogatą kolekcją tradycyjnych strojów i biżuterii.

W Krui znajduje się tradycyjny bazar osmański. Tutaj można poczuć atmosferę minionych lat i kupić oryginalne pamiątki bez napisu Made in China. No, może z wyjątkiem malutkich magnesików, których produkcję opanowali Chińczycy. Kto zbiera i kolekcjonuje takie gadżety to wie, że za tymi suwenirami stoją Azjaci.
Bazar został odnowiony w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, ale uliczki, stragany zachowały autentyczny wygląd. Nad straganami znajdują się szerokie drewniane okapy, z który woda spływa do kamiennego rynsztoka... i dlatego, niezależnie od pogody można robić zakupy bez potrzeby używania parasola. Szerokie dachy chronią także od upału i słonecznych promieni.
W sklepikach, a także małych manufakturach- warsztatach można kupić przeróżne pamiątki, a nawet eksponaty wojskowe z epoki komunizmu. Na bazarze można spotkać rzemieślników- kapeluszników, którzy wyrabiają filcowe pantofle i fezy zwane - qelshe , zaglądnąć do sklepów - warsztatów aby przyjrzeć się wytwarzaniu dywanów - qilime w tradycyjne albańskie wzory.
A tak bazar w Krui w książce "Albania i Albańczycy" wspomina Jan Grzegorzewski: 
"Wąska ulica, a po obu jej stronach rzędy kramów, sklepów, bud jarmarcznych z art. potrzeb miejscowych, a niekiedy starej broni, żelaziwa, strzępów orientalnych wśród woni skóry, sumaku, szafranu i innych korzeni Wschodu. To bazar miejscowy gwarny ni natłoczony w dni targowe przy napływie ludności okolicznej."


Za bazarem osmańskim, połączenie starego i nowego, Kruja
Ze wszystkich pamiątek najbardziej podobały mi się haftowane serwety, obrusy, pościel czy też bluzki lub inne części garderoby - spódnice, paski, bransoletki. Cała Kruja jest dosłownie obwieszona tymi cudnymi robótkami ręcznymi. Tylko kupować i podziwiać, podziwiać i kupować...

Kruja to niezwykle miłe i sympatyczne miasteczko Albanii. Tutaj czas płynie wolno i spokojnie.
Widok na Kruję ze wzgórza zamkowego. Obecnie miasto tętni życiem i ... nowoczesnością.
Kruja tonąca w zieleni. Praktycznie cała Albania jest niezwykle zielona i ukwiecona.
A tu ciekawostka architektoniczna... Wiszący dom nad ulicą. Kruja.
W Albanii, jak już wcześniej wspomniałam, prawie wszystkie pamiątki są związane ze Skanderbegiem, Albańczycy gdzie tylko mogą umieszczają wizerunek lub herb albańskiego bohatera.
Np.  oficjalne dokumenty Krui są sygnowane takim oto logo.
a piłkarski klub sportowy z Krui posiada taki symbol,
W czasach II wojny światowej oddziały SS "Skanderbeg" ( to smutna karta historii Albanii) posiadały takie emblematy.
Powinnam chyba zakończyć w bardziej radosnym tonie moją opowieść o Krui i Skanderbegu. To tak na poprawę humoru polecam łyk koniaku Skanderbega i albańskiej rakii.





8 komentarzy:

  1. O,nie,Dororuś,na tę opowieść muszę przeznaczyć dwa wieczory :-).Nadmienię tylko tak skrótowo,że Turcy podobno na pal nabili głowę mężczyzny o długich,siwych włosach,twierdząc,że to głowa Władysława;pisze o tym prof.Franciszek Ziejka,a na Maderze jest płyta nagrobna gotycka,być może właśnie z miejsca pochówku króla,z dość wyraźnie widocznym herbem-królewską koroną z liliami andegaweńskimi,podobnymi do korony Jagiełły na jego wawelskim sarkofagu.
    Według Leopolda Kielanowskiego,badacza losów Warneńczyka,na nagrobku widniał napis:"Kawaler św.Katarzyny,fundator kościoła św.Marii Magdaleny."
    Płytę tę znaleziono pod tym właśnie kościołem na Maderze,w miejscowości Funchal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Marysieńko za informacje o Władysławie III Warneńczyku. To niezwykle ciekawa postać. Może kiedyś powstanie film o tajemniczym polskim królu, bo biografia Warneńczyka jest przebogata. A jak jeszcze do tego doda się jego "drugie życie" na Bałkanach, Ziemi Świętej, Hiszpanii, Portugalii i Maderze, życie w zakonie joannitów to można poczuć dreszczyk emocji i zaciekawienia. Jestem ciekawa jak naprawdę wyglądał Warneńczyk, na obrazach jest przedstawiany jako przystojny brunet, a inne źródła podają, że był okropnie brzydki o skłonnościach homoseksualnych.
    Gdzieś na którymś blogu widziałam zdjęcia z Funchal. Oj, niezwykle jest intrygująca postać Warneńczyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj rano przeglądając pocztę natrafiłam na Twoje dwa komentarze, które już opublikowałam i na nie odpowiedziałam.
    Zawsze jestem ciekawa, czy czegoś więcej dowiem się o osobie, która je pisze i oto miła niespodzianka, trafiłam na Twojego bloga, bardzo interesującego. Przejrzałam tylko Twoje wpisy, bo żeby wczytać się w nie dokładniej potrzeba trochę czasu, a więc zostawię je sobie na później, no i wpiszę "Bezbrzeżne myśli" na moją własną listę blogów żeby być na bieżąco.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, jakoś umknął mi Twój komentarz.
      Cieszę się bardzo, że zajrzałaś do mego sztambucha który jest swoistym silva rerum, taka mieszanina moich wspomnień z podróży wciśnięta w ramy przeróżnych wiadomości. Jeśli odnajdziesz Ewo w tej mojej gęstwinie "bezbrzeżnych myśli" coś ciekawego, to sprawisz mi niezmierną przyjemność. Twój blog także dodałam do zakładki miejsc, które z pewnością będę penetrować i odwiedzać, obym tylko zbytnio nie podeptała Twoich ścieżek. Czasami zdarza mi się napisać (palnąć) jakiś komentarz, który należy do serii- ni przypiął,ni przyłatał, za co z góry przepraszam. Myślę, że wspólnie będziemy się dobrze bawiły żonglując naszymi podróżami, wspomnieniami, zdjęciami i przemyśleniami. Posyłam moc serdeczności.:)))

      Usuń
  4. Nie sposób ot tak przeczytać szybciutko.
    Czy Ty jesteś z wykształcenia historykiem, czy też z zamiłowania.
    Jutro będę studiować szczegółowo Twoje profesjonalne sprawozdanie.
    Ostatnimi czasy prawie dotarliśmy do Albanii. Będąc w Czarnogórze byliśmy, również w Ulcinji, a więc nie zbyt daleko.
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, ten mój wpis o Skanderbegu osiągnął dość pokaźne rozmiary. Chciałam, aby w jednym miejscu była wzmianka o Skanderbegu i polskim królu, a przy okazji także moje wspomnienia z pobytu w Albanii.
      Nie jestem historykiem, ale zamiłowanie do buszowania w informacjach chyba odziedziczyłam po moim ojcu, który był... historykiem.
      W Czarnogórze nie byłam, może odwiedzę ten kraj podczas kolejnego pobytu na Bałkanach? Mam ciągły niedosyt Albanii, a poza tym MUSZĘ odwiedzić przepiękne kaniony i Jezioro Koman. Cieszę się, że zainteresował Ciebie mój post... a już myślałam, że jest to mało atrakcyjny temat, bo opisujący historię sprzed 500 lat. Hmm, ale z drugiej strony gdy czytam skrajne opisy zasług Miszka I, to nawet dzieje sprzed 1000 lat mogą być ciekawe i interesujące.
      Serdecznie pozdrawiam z Suwałk.

      Usuń
  5. Jesteś moją inspiracją podróżniczą :) marze o Albani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Jakże jest mi miło, że jestem Twoją inspiracją. Do Albanii warto pojechać... piękne widoki,sympatyczni Albańczycy oraz słońce, słońce, kilometry plaż i wyśmienite jedzenie. Jak znajdę nadprogramowy czas to na pewno opiszę pozostałe miejsca w Albanii, które odwiedziłam.
      Martusiu, zamieniaj marzenia na prawdziwe podróże, tego Tobie życzę z całego serca. :)))

      Usuń