sobota, 6 czerwca 2015

Kutaisi - (nie?) złote miasto Kolchidy.

Kolchida - owiana mgiełką tajemnicy kraina, gdzie złoto, miód i mleko były dosłownymi atrybutami tego miejsca.
Kutaisi to jedno z miast Kolchidy, występujące pod nazwą "Kita" albo "Kutatisiumi", stolicą zaś było miasto Nokalakewi, znajdujące się u podnóża Gór Egryjskich (Kutaisi było stolicą Kolchidy w II wieku p.n.e.).  Królestwo kolchidzkie podczas swego istnienia ściśle związane było z Grecją, w starożytności należało do greckiej kolonii pod opieką miasta Milet. Kwitła w tamtych czasach wymiana handlowa miedzy oboma państwami. Z Grecji sprowadzono oliwę, wino, zboże, wyroby rzemieślnicze, Kolchida zaś"eksportowała" - złoto, wosk, konopie i ... niewolników.
To z tym miejscem wiąże się opowieść o wyprawie Jazona i Argonautów po "złote runo" w postaci skóry baranka, który był symbolem władzy. Nie będę szczegółowo opisywała greckiego mitu... bo przy opowieści o Jazonie można porządnie zaplątać się, jak to przy greckich mitach. Wszyscy wszystkich oszukują, mordują, okradają, zakochują się aby potem zdradzać, truć, zabijać... istny galimatias.
W skrócie było mniej więcej tak. Jazon, z rozkazu swego stryja Peliasa, wyrusza do Kolchidy po złoty skarb przynoszący szczęście lub przywołujący zły los. Peliasowi nie przyniósł szczęścia bo po powrocie z wyprawy Jazon rozprawił się ze stryjem ... gotując go w kotle, brrr.
Jazon i 52 śmiałków ( znaleźli się tam m.in. Boreadzi - skrzydlaci bracia - opiekunowie dobrego wiatru, Orfeusz, Tezeusz, Herakles, Augiasz i jedyna kobieta na pokładzie- Atalanta), których nazywa się Argonautami od nazwy statku, który zbudował Argos przy pomocy Ateny, wyruszają po cudowne "złote runo" do Kolchidy.
Okręt Argonautów (1484-1490) - Lorenzo Costa

Jazon wręcza stryjowi Peliasowi "złote runo".
Skrzydlaty złoty baranek po którego skórę wyruszył Jazon.

Atalante - jedyna kobieta na statku Argo płynącego po "złote runo".
Czarodziejka  Medea, córka króla Kolchidy, która zakochuje się w Jazonie i pomaga  czarami wykonać zadania, które  zlecił Argonaucie król Ajetas - o tym opowiada między innymi  grecki mit. Jest tam coś o sianiu smoczych zębów, smokach, rycerzach, bykach ziejących trującymi oparami, wężach, pościgach, przepowiedniach, wizjach, truciznach, mordowaniu, zabijaniu. Summa summarum ...Jazonowi udaje się  zdobyć "złote runo". Mogły to być w rzeczywistości pieniądze pod postacią kawałków baraniej skóry otoczonej pyłem ze złota. W tej opowieści tkwi ziarno prawdy, bo w Gruzji, hen w danych czasach, rozpiętą baranią skórą wydobywano, a raczej wyławiano drobinki złota z kolchidzkich rzek.
Wracając do Argonautów i opowieści o wyprawie po skórę złotego baranka, warto wspomnieć o Amazonkach, Bellonie i delikatnie rzecz ujmując - grupowym seksie ( zbytnio Argonauci nie spieszyli się po złoto, u Amazonek zostali aż trzy lata, a królowa kobiecego królestwa- Hipsipyle powiła Jazonowi bliźnięta -Toasa i Eunosa  ...) , Syrenach, które zjadały żeglarzy , ... uff chyba wystarczy tej opowieści.
I jeszcze malutka dygresja wiążąca czarodziejkę Medeę ze współczesnością. Po wyczynach pięknej Medei - czarach, zaklęciach w czasie  trwania wyprawy Argonautów po "złote runo", odmłodzeniu i uzdrowieniu ojca Jazona, Medea stała się patronką medycyny, a także wszelakich salonów piękności i odnowy ciała. Medycyna w jakimś stopniu przypomina czary-mary przy udziale tajemnych mikstur, które to do spółki z czarodziejami - lekarzami leczą lub... zabijają.Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową "Medea" a pokaże się multum gabinetów gdzie za pomocą współczesnych "zaklęć" można się odmłodzić. Moim zdaniem Medea powinna być jednak patronką tragicznej miłości. Po tym jak pomogła Jazonowi zdobyć "złote runo" a później wydostać się z Kolchidy (podczas ucieczki rzucała w ścigających ... porąbane kawałki ciała swego brata Apsyrtosa (!) Jazon, ten drań rzucił ją, przy okazji unieważniając akt małżeństwa z czarodziejką i zakochując się w Kreuzie. Medea w akcie zemsty zabiła konkurentkę do serca Jazona, obdarowując Kreuzę suknią ślubną nasączoną trucizną. Zabiła także własnych synów, których ojcem był Jazon i uciekła do Aten na rydwanie zaprzężonym w skrzydlate węże. Kobieca zemsta nie zna granic!!!
Jazon i Medea,
Giovanni Battista Crosato ( 1738)
Medea zabijająca własnych synów- Eugene Delacroix (1862r.)
Pozostanę jeszcze trochę przy temacie kolchidzkiego złota bo trudno być obojętną na widok złotej fontanny w Kutaisi, znajdującej się w centralnym miejscu na Placu króla Dawida IV Budowniczego  (Dawida Agmaszenbelego). Jest symbolem siły i potęgi Kolchidy! Fontannę zaprojektował gruziński architekt David Gogichaishvili.
Tak było kiedyś - plac zdobił pomnik króla Dawida, w 1998r. obelisk został przeniesiony w pobliże dworca kolejowego.



A teraz tak (budowę fontanny ukończono w 2011r.) -


Fontanna ze "skarbami"Kolchidy

Fontanna pięknie prezentuje się i w dzień, i nocą gdy jest podświetlona kolorowymi lampkami. Górę fontanny zdobią dwa złote rumaki. Są to olbrzymie kopie... złotych przypinek -kolczyków ( ich wielkość to tylko kilka cm), które znaleziono w Kolchidzie w okolicach miejscowości Vani. W Vani znajdowało się centrum polityczno - administracyjne Kolchidy. Jak widać upływ czasu, wieków nie zmienia mentalności polityków, lubią opływać w luksusy i potrzebują potwierdzać wszelkimi gadżetami swą unikatowość na scenie politycznej świata, złoto idealnie się do tego nadaje.

kilkumetrowe rumaki stojące na szczycie fontanny w Kutaisi
Kilkucentymetrowe kolczyki znalezione w Vani w Kolchidzie

Kolchidzkie konie - muzeum Narodowe Tbilisi

Kilka cm oryginału, może czasami urosnąć do kilku metrów (zdj. netigazeti.ge).
 A tak prezentuje się na fontannie w Kutaisi:
złoty lew z fontanny w  Kutaisi
Inną ciekawą figurką jest wizerunek kolchidzkiego lwa, którego można zobaczyć na kutaiskiej fontannie. Pierwowzorem była malutka (ok.8 cm) rzeźba lwa wykonana w złocie, którą obecnie można oglądać w Muzeum Narodowym w Tbilisi.

Kilkucentymetrowy złoty lew znaleziony w Kolchidzie
- Muzeum Narodowe w Tbilisi.




Rzeźbę złotego lwa można spotkać w wielu miejscach Gruzji, np. Tbilisi, Batumi, zdobi także logo gruzińskiego Banku Centralnego, jest symbolem pomyślności i dobrobytu.
Figurka lwa jest trochę specyficzna, bardziej kojarzy mi się z psem w masce gazowej niż z grzywiastym królem zwierząt. A może kiedyś w Kolchidzie żyły udziwnione gatunki stworzeń?

A jak teraz wygląda Kutaisi? - i pięknie, i zarazem smutno. Gdzieś się ulotniła wielkość i cudowność tego miasta. Nawet laik lub ignorant nie znający historii tego miasta, zobaczy w Kutaisi "cudowną" opiekę państwa spod znaku sierpa, młota i czerwonej gwiazdy. Od roku 1921, kiedy to Czerwona Armia zajęła Gruzję, w Kutasi zaczęły powstawać wielkie państwowe zakłady produkcyjne. W czasie II wojny światowej fabryki przestawiły się na produkcję elementów samolotów, czołgów, moździerzy, amunicji, pracowali w nich także deportowani Polacy ( o tym wspomniałam w poprzednim moim poście). Po wojnie Kutaisi błyszczało blaskiem socjalizmu. Niby coś  robiono, budowano, ale jakoś tak na niby. Po  odzyskaniu niepodległości przez Gruzję, Kutaisi stara się poprawić swój wizerunek. Jest to jednak związane z pieniędzmi, ogromnymi pieniędzmi... i renowacja miasta przebiega powoli. Główne budynki są już odnowione, miasto jednak jest ogromne i w kolejce do poprawy wizerunku czekają kolejne ulice, domy, budowle.

Hydroelektrownia w Kutaisi na rzece Rioni
A tak wygląda Kutaisi w XXI wieku... troszeczkę ma pobrudzoną wielowiekową szatę, może kiedyś ponownie zabłyśnie blaskiem złota Kolchidy?
Biały Most i tajemnicza postać siedząca na barierce.
Biały Most nad Rzeką Roni
Sympatyczny młodzieniec znad Roni


Na tym zakończę moją wizytę w Kutaisi. Z pewnością jeszcze powrócę do bajania o tym mieście przy okazji innych wpisów na moim blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz