wtorek, 26 maja 2015

Gruzja - w poszukiwaniu Raju na ziemi.


"Gruzja powinna być zakończeniem, a nie początkiem. Wszystko tu stwarza wrażenie przybicia do przystani, dotarcia pod dach. Wszystko – klimat, krajobraz i obyczaje – namawia, żeby przysiąść w cieniu, łyknąć wina, odetchnąć i pomyśleć: fajnie tu.
Piękny to kraj, Gruzja."
Tak pisał Kapuściński, a jakie jest moje odczucie?- oczywiście podobne... z malutką domieszką smutku.

Moją przygodę z Gruzją rozpoczęłam kilka lat temu... przez zupełny przypadek. Będąc w Betlejem, zobaczyłam obok bazyliki Narodzenia Pańskiego powiewająca flagę Kustodii Ziemi Świętej , "podobną" flagę posiada Gruzja i od tego momentu postanowiłam pojechać do kaukaskiego kraju ( każdy pretekst jest dobry aby poznać świat). Flaga Gruzji posiada pięć czerwonych krzyży, duży nawiązuje do krzyża jerozolimskiego, symbolizuje Jezusa Chrystusa, a mniejsze- czterech ewangelistów. Inna wersja mówi, że na fladze Gruzji widnieje krzyż św. Jerzego i cztery krzyże miasta Bolnisi lub czterech regionów Gruzji.
Gruzini odegrali kluczową rolę w wyprawach krzyżowych, wielu rycerzy i obrońców wiary chrześcijańskiej udało się do Palestyny, aby brać udział w walkach na terenach Ziemi Świętej. Słynny czerwono-biały krzyż krzyżowców był oparty na gruzińskiej fladze bitewnej, która dziś jest flagą narodową Gruzji. I wyjaśniło się skąd to podobieństwo flag Kustodii Ziemi Świętej i Gruzji.

Flaga Gruzji

krzyż jerozolimski
I to był mój początek przygody z Gruzją. Później był reportaż  Ryszarda Kapuścińskiego "Kirgiz schodzi z konia", zdjęcie monastyru Świętej Trójcy na tle wygasłego wulkanu Kazbegi ( to zdjęcie "dręczyło"mnie do tego stopnia, że musiałam tam być i... byłam tam).
kościół Cminda Sameba... i Kaukaz
 oraz piękna legenda opowiadająca o powstaniu Georgii jako Raju na ziemi.

Gdy Bóg stworzył niebo, ziemię, ludzi, zwierzęta postanowił obdarować narody ziemią do zamieszkania. Gdy ludzie dowiedzieli o zamiarach Boga, zaczęli kłócić się o najlepsze tereny ziemskiego globu. Tylko Gruzini spokojnie czekali na swój kawałek ziemskiej posiadłości i z uśmiechem, ze śpiewem oczekiwali na decyzję Boga. Gdy Bóg obdzielił już wszystkie narody ziemią , zauważył biesiadujących Gruzinów, którzy nie czekali w kolejce.
Bóg postanowił oddać radosnym Gruzinom Raj na Ziemi, miejsce, które przeznaczył na swój ziemski odpoczynek. A była to piękna kraina, obfitująca w góry, doliny, rzeki, morze, pełna zwierzyny, roślin, ciepłe lecznicze źródła... a także złoto.
I do dziś Gruzini , mają to szczęście, że mieszkają w najpiękniejszym zakątku świata, Raju na Ziemi. 


Gruzja powitała mnie na maleńkim porcie lotniczym im. Dawida Budowniczego w Kutaisi. Może dużego wrażenia na przyjeżdżających nie robi to miejsce, ale na odjeżdżających turystach już tak. Na lotnisku znajdują się niesamowicie miękkie sofy-kanapy do spania. Można tutaj spokojnie spędzić noc pod czujnym okiem ochrony lotniska - niczym w najlepszym hostelu.
lotniskowe kanapy do spania i mój mąż"leżakujący"
Na powitanie, taksówkarz wiozący mnie do Kutaisi podarował mi  olbrzymią butlę domowego wina, nie mogłam oprzeć się spróbowaniu trunku "damszniej raboty"( po dłuższym pobycie w Gruzji stwierdziłam, że wino domowego wyrobu jest o niebo lepsze od tego ze sklepowej półki). I ... na lekkim rauszu zawitałam do jednego z najstarszych miast świata.
Greckie mity i zapisy historyczne datują początki Kutaisi na czasy króla Minosa (XVII-XV w. p.n.e.). Starożytni Grecy uważali Minosa, króla Krety, oraz Ajetesa, władcę Kolchidy, za "bliskich bogom". Kutaisi opisane zostało w mitologii greckiej jako miasto Ai w Kolchidzie, do którego podróżował Jazon i Argonauci po złote runo.
„Jazon i Medea” – obraz Johna Williama Waterhouse’a z 1907 r


Pomnik Medei w Batumi
Kutaisi, było stolicą Królestwa Kolchidy.Wspominali o nim w swoich dziełach Ajschylos, Pindar, Ptolemeusz, Pliniusz Starszy, Herodot. Herodot w swych" Dziejach", opisuje mieszkańców Kolchidy, mit o Medei, położenie kraju, uzbrojenie w perskiej armii. Grecy w Kutaisi umiejscowili mitycznego króla Ajetesa, który nad rzeką Phasis- obecnie Rioni założył miasto Aja - czyli Kutaisi . Aż trudno uwierzyć, że  Kochida jest "rówieśniczką Grecji i starszą siostrą Rzymu"- jak pisał Kapuściński.
Kutaisi i rzeka Rioni

Kutaisi
Obecnie Kutaisi, chociaż jest drugim co do wielkości miastem Gruzji, nie przypomina cudownej krainy. Domy, ulice czekają na gruntowny remont. Chodniki - to dotyczy praktycznie całej Gruzji- poza nielicznymi wyjątkami, wymagają pracy u podstaw. Tak w fatalnym stanie trotuarów dawno już nie widziałam. Więcej jest dziur, braków w asfalcie i płytkach niż w miarę kompletnej nawierzchni. Dla niewprawionego pieszego jest to maraton z przeszkodami. Można to oczywiście potraktować jako ciekawostkę podróżniczą.
Kutaisi ... "super" nawierzchnia chodnikowa, i Gruzini grający w tryktrak.


Rzeka Rioni

Rioni i w oddali widoczna katedra Bagrati
W pierwszym odruchu, ze względu na szacunek do tak wiekowego grodu, chciałam opisać historię tego miasta. Ale jak opisać dzieje Kutaisi, sięgające wiele wieków przed narodziny Chrystusa? Tutaj potrzeba wprawnego historyka, aby niczego nie poplątać z trzech tysięcy lat istnienia Kutaisi. Już to, że miasto w swych dziejach było kilkanaście razy burzone ( Tbilisi było ścierane z powierzchni ziemi ponad 40 razy!), pokazuje jak ciekawą historię posiada Kutaisi. Nie podejmuję się tego zadania. Wspomnę tylko, że swój ślad zostawili tutaj Grecy, Rzymianie, Persowie,Turcy, Mongołowie, Rosjanie...
Zanim opiszę moje spotkanie z najstarszym miastem świata wspomnę o Polakach związanych z Kutaisi.
Mrocznymi zgłoskami w historii tego miejsca zapisała się deportacja Polaków z Wilna i okolic, podczas II wojny światowej. Do obozu nr 331 wywieziono 1329 Polaków. Więźniowie pracowali w zakładach lotniczych i samochodowych, w kamieniołomach, cegielniach, przy budowie dróg. W 1947 wybuchł bunt w obozie i Polaków podzielono na grupy i wywieziono do innych obozów na terenie ZSRR.
W Kutaisi urodził się Władysław Raczkiewicz – prezydent RP na uchodźctwie, prezes Światowego Związku Polaków z Zagranicy, marszałek Senatu, wojewoda nowogródzki, minister w czterech rządach II RP.


Władysław Raczkiewicz i Władysław Sikorski (1940r, Londyn)

W Kutaisi urodził się także  Stanisław Horno-Popławski - polski rzeźbiarz, malarz, wykładowca. Był współorganizatorem i profesorem Liceum Sztuk Plastycznych w Białymstoku, profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, profesorem zwyczajnym w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, głównym projektantem rzeźb przy odbudowie Starego Miasta w Gdańsku.
Stanisław Horno-Popławski

I tutaj muszę napisać, że jednym z symboli mojego rodzinnego miasta Białegostoku, jest  rzeźba "Praczek" na Plantach. "Musiałam" pojechać aż do Kutaisi aby bliżej poznać autora sympatycznych kamiennych pań z białostockiego parku.
"Praczki" na białostockich Plant, autorstwa Stanisława Horno-Popławskiego
Symbolem Kutaisi, które przez 124 lata było stolicą Gruzji, jest katedra Bagrati, która w 1994r. została wpisana wraz z zespołem klasztornym w Gelati na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Właściwa nazwa  świątyni to Katedra Wniebowzięcia NMP. Budowę świątyni ukończono w 1003 roku, fundatorem katedry był król zjednoczonej Gruzji - Bagrat III i od jego imienia świątynia przejęła nazwę. Katedra znajduje się na wzgórzu Ukimerioni, skąd roztacza się piękny widok na miasto.
Wzgórze Ukimerioni i widok na Kutaisi
Katedra jest symbolem "złotego wieku" Gruzji, politycznej potęgi i jedności narodowej. W 1995r, 25 sierpnia katedra została ponownie konsekrowana a od 2001 roku jest pod opieką  Gruzińskiego Kościoła Autokefalicznego.
Świątynia pięknie prezentuje z dolnego miasta, zwłaszcza nocą, gdy oświetlają ją setki reflektorów.
katedra Bagrati

Katedra Bagrati
Katedra Bagrati została zniszczona w 1691 roku przez Turków osmańskich ( została wysadzona w powietrze centralna część świątyni i  pobliski zamek). Był to najtragiczniejszy dzień w historii miasta. Od tego momentu miasto nigdy nie powróciło do dawnej świetności. Osiemdziesiąt lat później wojska rosyjskie podczas bombardowania miasta dopełniły dzieła zniszczenia - zburzona została kopuła, okna i kolumny. Kamienie i cegły ze zburzonej katedry posłużyły do budowy szkół i okolicznych domów.


Ruiny katedry Bagrati
historia odbudowy katedry Bagrati
Obecnie katedra jest odbudowana, ale niezbyt zgodnie z wizerunkiem średniowiecznej architektury. Dosyć brutalnie połączone stare i nowe, co trochę kłóci się z wizerunkiem średniowiecznej świątyni. Połączono beton w brutalnej odsłonie ze średniowiecznymi fragmentami budowli. Wygląda to trochę dziwacznie, UNESCO także nie jest tym zachwycone i wpisało Bagrati na listę obiektów zagrożonych, groziło usunięciem z listy zabytków. W 2013r pod pewnymi warunkami władze Gruzji wraz z przedstawicielami UNESCO doszły do porozumienia i jak na razie Bagrati pozostaje na liście światowych zabytków.
Bagrati i kontrowersyjna odbudowa-dobudowa

Wnętrze katedry Bagrati z nowoczesną dobudową-odbudową
Wnętrze katedry Bagrati
Katedra Bagrati
Katedra Bagrati
Krzyż św. Nino przed wejściem do katedry Bagrati
Katedra Bagrati
Miłe spotkanie z Gruzinami na wzgórzu katedralnym
Katedra Bagrati
Dzwonnica katedralna
Prace archeologów na wzgórzu Ukimerioni odkryły, że stała tu świątynia ju w IV wieku, a ruiny zamku datowane są na III wiek n.e.
Ruiny, wykopaliska na terenie wzgórza katedralnego
Ruiny zamku na wzgórzu Ukimerioni
I na razie zakończę moje spotkanie z Kutaisi, aby nie przytłoczyć tutaj zaglądających zbyt dużą ilością zdjęć. Nie jest to koniec mojego spotkania z jednym z najstarszym miast świata.
Ciąg dalszy na pewno nastąpi.

11 komentarzy:

  1. Jak ja lubię takie reportaże z podróży!
    Katedra Bagrati w światłach wieczoru imponująca! Niewiele wiem o tym kraju, choć wielokrotnie słyszałam, że zachwyca.
    Czekam w takim razie na ciąg dalszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się,ze moja pierwsza odsłona z wizyty w Gruzji spodobała się Pani.
      Gruzja jest rozświetlona i oświetlona tysiącami światełek, nawet na Kaukaz spływa poświata gwiazd. Wszelkie rekordy błyszczącego miasta bije Batumi. To istne Las Vegas, kasyna także są na każdym kroku. Kolorowe, błyszczące, trochę zahaczające o kicz... miasto świateł, niczym "Paryż",ale znad Morza Czarnego.

      Usuń
  2. Dorotuś,przeczytałam z przyjemnością,bo byłam ogromnie ciekawa Twoich wrażeń:-),rozmowa to mało,przecież to ogrom przeżyć,to spotkanie z całkiem odmienną kultura,tradycją,historią,przyrodą.ludzie inni,jak wspominałaś.Przyroda zachwyca.Dobrze,że zamieściłaś tak dużo ciekawych fotek,zilustrowałaś w ujmujący sposób swoja relację.
    Jestem pod urokiem rzeki Rioni;obejrzałam zdjęcia w powiększeniu;co za przejrzystość krystaliczna wody,jaki kolor,wartki nurt,rzeka przepiękna.Zafascynowała mnie ogromnie katedra Bagrati;oświetlona nocą robi ogromne wrażenie,bajeczna budowla.Opis ogromnie ciekawy,co za historia tej świątyni;ten zlepek architektonicznych pomysłów,z bliska rzeczywiście doskonale widoczny.Stare mury,pokruszone kolumny...to chwila zadumy,przemyśleń;miejsce idealne do kontemplacji historii i piękna dookoła,które przyciąga i woła,wzywa,by dalej wędrować i podziwiać.
    Bardzo podoba mi się Twoje "uśmiechnięte zdjęcie",Dorotuś,z bardzo zadowolonymi z pozowania,Gruzinami;czy to było już po kolejnej degustacji domowego wina gruzińskiego?
    Czekam na kolejny reportaż z Waszych wędrówek po tym pięknym,a mało u nas,znanym,kraju:-),pozdrawiam serdecznie z nieco dzisiaj,cieplejszego Podkarpacia;mocno "pociągająca":-),zimę przetrwałam,a w maju mnie dopadło:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Marysieńko, dziękuję za tak piękny komentarz do mojego bajania o Gruzji. Ten kraj, po prostu mnie zafascynował, zaskoczył i odrobinę rozczarował ale o tym napiszę innym razem ujarzmiając moje myśli.Zdjęcie "z Gruzinami" było jak najbardziej na trzeźwo.O gruzińskich trunkach "damaszniej raboty" także napiszę. Posyłam moc pozdrowień i czekam z niecierpliwością na Twoje opowieści o pewnym kraju znad Atlantyku.

      Usuń
  3. "Na powitanie, taksówkarz wiozący mnie do Kutaisi podarował mi olbrzymią butlę domowego wina, nie mogłam oprzeć się spróbowaniu trunku "damszniej raboty"( po dłuższym pobycie w Gruzji stwierdziłam, że wino domowego wyrobu jest o niebo lepsze od tego ze sklepowej półki). I ... na lekkim rauszu zawitałam do jednego z najstarszych miast świata."

    Dobrze sie czyta szczegolnie na lekkim rauszu - Dorota, Ty na rauszu?

    No dobrze..., Obydwoje na rauszu a Gruzja pomiedzy...,

    GRUZJA OD A DO Z cz. 1...,
    A – jak alkohol
    „Jeśli pijesz to na pewno polubisz Tbilisi…” – usłyszałem od przypadkowo napotkanego pasażera w pociągu zmierzającym do stolicy Gruzji. Miasto i owszem polubiłem, ale bynajmniej nie ze względu na hektolitry wysokoprocentowych trunków przelewających się codziennie przez gardła jego mieszkańców, ani nawet nie przez bogactwo gruzińskich alkoholi, ale raczej ze względu na tutejszą kulturę picia. Prawdą jest, że przeciętny Gruzin pije często i dużo, ale jednocześnie przestrzega pewnych niepisanych reguł. W Gruzji pije się z okazji spotkania, a nie spotyka się tylko po to, żeby się razem napić. W innych sytuacjach spożywa się wino, a w innych piwo i wódkę. Toast za pomyślność wznosi się tylko winem. Dla Gruzinów dobry alkohol jest zawsze nieodłączną częścią biesiady ale nigdy jej motywem przewodnim, a upicie się do nieprzytomności może stanowić jedynie powód do wstydu.
    ...,

    D – jak duma
    Tak w ogóle to Gruzini są dumni ze wszystkiego co gruzińskie i łatwo obrażają na najmniejszą choćby krytykę ich kraju. Obcokrajowcom chętnie opowiadają o bogatej gruzińskiej historii i przekonują o wyższości swojej kultury, często przy tym koloryzując. Podczas pobytu w Tbilisi poznaliśmy Zazę, który zaprosił nas na tradycyjną kolację. Dowiedzieliśmy się od niego, że szczątki pierwszego białego człowieka zostały odkryte w Gruzji, Gruzja była jednym z pierwszych chrześcijańskich państw, to Gruzini wyswobodzili Jerozolimę w czasach wypraw krzyżowych, gruzińskie jedzenie jest najlepsze, a tutejsi mężczyźni najprzystojniejsi (co ciekawe, jeśli chodzi o kobiety, to najładniejsze według niego są Polki…). A co Gruzini myślą o innych nacjach? Otóż Turcja to duży naród bez kultury, Ormianie kochają pieniądze, a Rosjanie zazdroszczą Gruzinom historii. Dostało się też Polakom, którzy podobno zatracają swoją tradycję gdy wyjeżdżają na Zachód i odzwyczajają się od… picia wódki...,

    Maja pewnie racje Gruzini, przestalem pic wodke, wole wino, nie koniecznie domowej roboty...,
    Pozdrawiam Cie serdecznie,
    Jozek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jak miło, że tutaj zaglądnąłeś aż z Antypodów ( jestem ciekawa jak mnie odszukałeś?). Co do mojego lekkiego rauszu... hmm jak widzisz czasami i mi zdarza się sięgnąć po boski napój. :)) A tak na serio, to po wylądowaniu o 5 rano w Gruzji, marzyłam o filiżance kawy. Kawy nie było ale wino tak!, które samo prosiło się o wypicie zamiast małej czarnej . I od razu, Gruzja i ja, nabrała rumieńców. Jeśli będziesz miał chwilkę czasu Józeczku, to zaglądnij "do mnie" a przeczytasz o mojej degustacji gruzińskiej czaczy czyli jednym słowem samogonu, piwa i spontanicznym tańcu z Gruzinami.
      Pozdrawiam serdecznie z Suwalszczyzny
      Dorota

      Usuń
  4. Jak Cie odnalazlem? - jestesmy przyjaciolmi na Google+, przslali mi link do Twojej strony...,

    Oczywiscie, ze bede zagladac, podoba mi sie Twoj styl pisania...,

    Odnosnie udzialu Gruzinow w wyprawach krzyzowych to zdania sa podzielone - rozstrzygniecie tego watku zostawiam jednak historykom...,

    Pozdrawiam Cie serdecznie,

    Jozek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I okazało się, ze jestem przysłowiową blondynką... Google + i ja, jakoś tak nie potrafimy współgrać, więc sporadycznie zaglądam w tamte rejony. Ale jak widać Google potrafi łączyć ludzi:))
      Pozostało mi tylko zaprosić Ciebie do wspólnej zabawy.
      Co do wypraw krzyżowych Gruzinów, to zupełnie nic nie wiem o ich udziale w wyprawie do Ziemi Świętej. Szukałam tylko informacji o fladze Gruzji i Kustodii Ziemi Świętej i gdzieś wyczytałam o Gruzinach biorących udział w obronie wiary. Tylko tyle! Z pewnością powinnam rozszerzyć wpis na ten temat- jak to było naprawdę? Z drugiej strony czy aby na pewno prawda okaże się tą prawdą. Filozof Józef Tischner w książce "Filozofia po góralsku" napisał, ze są trzy prawdy na świecie - "święta prawda, tyż prawda i gówno prawda" (przepraszam za niecenzuralne słowo, ale to jest cytat"... jestem ciekawa do których prawd należy gruzińskie uczestnictwo w walkach. Po tylu latach trudno dociec jak był. Historycy jak to historycy piszą zależnie od tego kto rządzi, kto płaci, jaka jest sytuacja polityczna i potrzeba danej chwili. Po latach takie dokumenty należą do trzeciej grupy tischnerowkich prawd. Na przykład słynny historyk Flawiusz - raz jest zdrajcą, raz bohaterem... i czy w takim razie to co pisał ma coś wspólnego z rzeczywistym stanem ówczesnych czasów. Kiedyś czytałam jakąś książkę przygodowo-historyczną, niestety tytułu nie pamiętam, ale zapamiętałam pewien epizod. Po przegranej bitwie, ostatni żyjący żołnierz walki relacjonował swojemu królowi przebieg starcia. Opowiadał o zdradzie współbraci, o tchórzostwie... Król wysłuchał a później przywołał kronikarza i podyktował mu zupełnie inna wersję przebiegu bitwy, chwaląc heroizm żołnierzy i ich nadludzkie wyczyny na polu bitwy. To była tylko fikcja literacka, ale ile jest tak napisach historii opowiadających dzieje świata? - z pewnością wiele.

      Usuń
  5. Prawda lezy posrodku - moze dlatego wszystkim zawadza...,

    Zgoda - Filozofia po goralsku ma swoj sens..., lecz wszystko zalezy od stosunku do "stosunku" - innymi slowy od indywidualnego przpadku...,czyli, jak sie ustosunkowac do wypowiedzi (pomijam forme wypowiedzi)???

    Mozliwosci jest wiele - tak przynajmniej by sie wydawalo...,

    • ktos cos powiedzial, ale nie wiedzial..., nie bedac blondynem wiem na pewno, ze nie mogl wiedziec bo go tam nie bylo...,wiec; gowno - cytat z Twojego cytatu (dlatego nie przepraszam) mnie to obchodzi i nie mowie nic bo to gowno prawda..., lub zapodaje swoja opinie, bo to tyz prawda...,

    • ktos powiedzial cos, wiedzial, czy nie wiedzial, ale powiedzial, a nie bylo to tak, bo to dotyczylo mnie lub kogos mi bliskiego i chociaz prawda lezy posrodku, to moja prawda to swieta prawda...

    Uwielbiam Cie czytac, i prawda jest, ze nikt mi za to nie placi, nie jest to rowniez moja potrzeba w tej chwili...,pewnikiem jest rowniez to, ze po paru latach trudno bedzie dociec jak to bylo naprawde...,

    Pozdrawiam Cie Dorotko serdecznie,

    Jozek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie uśmiecham się w podziękowaniu za miłe słowa dotyczące mojej pisaniny.
      Także lubię Twoje wpisy, które nie są sztampowe i drążą temat a przy okazji zbaczając na manowce. Ale… manowce i boczne tematyczne dróżki są całkiem ciekawe!
      Chyba należałoby wytłumaczyć czym jest prawda … i tu zaczynają się schody. Filozofowie różnie ją interpretują. Jedno jest pewne- prawda ma być zgodna z tym co było i jest.
      Zacznę od drugiego punktu Twojej interpretacji prawdy, także i ona może być kłamstwem. Nie zawsze to co widzimy a później opisujemy jest zgodne z prawdą. Już wyjaśniam. Kiedyś byłam w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie i tam można było sprawdzić jak się ma to co się widzi do własnej relacji ze zdarzenia. Po obejrzenie scenki filmowej, należało później odpowiedzieć na zadane pytania w stylu – jakiego koloru był samochód, co stało na stole, kto biegł a kto stał, co trzymała w ręce kobieta… itd. Moje odpowiedzi zaskoczyły mnie samą. Połowa moich odpowiedzi była po prostu kłamstwem. Mój umysł nie ogarnął wszystkich detali i faktów … i stworzył własną interpretację. I jak widzisz to co widziałam na własne oczy okazało się fałszem. Może podobnie było z jakimś kronikarzem z czasów wypraw Krzyżowych, który widział- nie- widział Gruzinów uczestniczących w walkach?
      Pierwszy Twój punkt dotyczący prawdy jest … po prostu plotką, która jak wiesz, potrafi żyć własnym życiem. Jedna pani powiedziała drugiej pani a ta pani powiedziała…
      Swoją drogą, kłamstwo także staje się prawdą, jeśli jest powtarzane ileś tam razy ( to chyba stwierdził Goebbels). Spece od reklamy, mediów, propagandy, szkoleniowcy od ludzkiego wizerunki, ludzie tworzący systemy totalitarne, wykorzystują przypadłość ludzkiego organizmu, który czasami kłamstwo zamienia na prawdę.
      I gdzie w tym wszystkim znajduje się prawda? Pewnie gdzieś z boku, uśmiechając się do ludzi.
      Posyłam moc pozdrowień z Suwalszczyzny … z realnej i prawdziwej. )
      Dorota

      Usuń
  6. Witaj Dorotko,

    Czym jest prawda?

    Moze, prawda to po prostu klamstwo, ktore wydarzylo sie naprawde?

    "kłamstwo także staje się prawdą, jeśli jest powtarzane ileś tam razy ( to chyba stwierdził Goebbels)"

    Stwierdzenie to przypisuje sie wielu "mowca"..., w zaleznosci od osoby cytujacej...,

    "A lie told often enough becomes truth"
    --Vladimir Lenin

    "There's nothing so absurd that if you repeat it often enough, people will believe it."
    --William James

    “If you tell a lie big enough and keep repeating it, people will eventually come to believe it. The lie can be maintained only for such time as the State can shield the people from the political, economic and/or military consequences of the lie. It thus becomes vitally important for the State to use all of its powers to repress dissent, for the truth is the mortal enemy of the lie, and thus by extension, the truth is the greatest enemy of the State.”
    -- Joseph Goebbels

    Takze moc pozdrowien z jeszcze istniejacej Australii,

    Jozek

    OdpowiedzUsuń